SPIN

Marciniuk: Tusk posunął się o dwa zdania za daleko

Beata Głozak sobota, 13 lutego 2010, 12:00 Komentarze
Tomasz Marciniuk, politolog, radny powiatu siedleckiego: "Decyzja Donalda Tuska była jedyną, która pozwalała ocalić spójność Platformy Obywatelskiej." Fot. AB

Tomasz Marciniuk, politolog, radny powiatu siedleckiego: "Decyzja Donalda Tuska była jedyną, która pozwalała ocalić spójność Platformy Obywatelskiej." Fot. AB

Decyzja o wycofaniu się z wyścigu prezydenckiego przez Donalda Tuska była dla mnie zaskoczeniem, choć jako politolog muszę przyznać, że była jedyną, która pozwalała ocalić spójność Platformy Obywatelskiej. Różnorodność i wielość frakcji w tej partii sprawia, że każdy wynik wyborów prezydenckich z udziałem lidera PO mógłby paradoksalnie przynieść tej partii negatywne skutki.

W przypadku wygranej Tuska, w Platformie natychmiast rozpocząłby się bój o przywództwo, który doprowadziłby do zażartej walki wewnętrznej i w konsekwencji rozłamu. Porażka szefa w sytuacji głębokich rozbieżności ideowych wśród członków PO byłaby jeszcze boleśniejsza. Bo tym, co utrzymuje jako taką jedność w partii po przegranej jest właśnie zbieżność poglądów i spójność ideowa.

Skoro zatem decyzja premiera jest racjonalna to dlaczego dotychczasowe jego poparcie w sondażach nie przechodzi w całości na Bronisława Komorowskiego czy Radosława Sikorskiego? Moim zdaniem dlatego, że ogłaszając decyzję o swojej rezygnacji Donald Tusk popełnił jeden zasadniczy błąd. Mówiąc o pałacach i ozdobnych żyrandolach ośmieszył i zdeprecjonował najwyższy urząd w państwie. Kłóci się to z wizją zdecydowanej większości Polaków, którzy chcą wybierać prezydenta w sposób bezpośredni i dostrzegają szczególną rolę tego urzędu. Nie można w prześmiewczy sposób kwestionować opinii ludzi. Jeśli się to robi, trzeba liczyć się z tym, że część elektoratu zwyczajnie gdzieś odpłynie.

Poza tym, idąc konsekwentnie tokiem rozumowania premiera, część wyborców mogła uznać, że marszałek Komorowski czy minister Sikorski stają do batalii o próżne zaszczyty. Nie zakwestionowali oni bowiem opinii lidera PO, a zatem godzą się wystartować, by w przypadku ewentualnej wygranej ograniczać się do roli marionetkowego reprezentanta siedzącego w pałacu.

Te wszystko sprawia, że na dzień dzisiejszy szanse urzędującego prezydenta oraz któregokolwiek z kandydatów PO są wyrównane. Straty przez Lecha Kaczyńskiego zostały już odrobione. Przed nami kampania wyborcza, która rządzi się swoimi prawami i podczas której nastroje wyborców mogą ulegać gwałtownym wahnięciom.

Na progu olimpiady w Vancouver na miejscu będzie chyba komentarz taki: Lech Kaczyński  jest niewątpliwie długodystansowcem z charyzmą. Ostatnie miesiące pokazują, że systematycznie umacnia on swoją pozycję wyjściową przed finiszem, który w jego wykonaniu jest zazwyczaj imponujący. Dlatego mimo, iż dziś jeszcze w drugiej turze sonduje się jego porażkę, w rzeczywistości staje się powoli głównym pretendentem do reelekcji.

Powiadom o wpisie

5 komentarzy

  1. sandokan dodano 9 lat temu

    Tak naprawdę to chyba sam nie wierzy w to co mówi. Jeżeli Lech Kaczyński jest długodystansowcem to na pewno "samotnym", a Pan T.M. chyba ma różowe okulary na oczach, szczególnie jeśli widzi umacnianie pozycji wyjściowej przed finiszem. Uważajcie żeby Pan Prezydent nie dostał zadyszki, bo mam wrażenie, że często brak mu tchu!!!

  2. .... dodano 9 lat temu

    polityk się znalazł! Śnieg odgarniać!

  3. sandokan dodano 9 lat temu

    Nie trafiona riposta, Panie Tomaszu szczególnie w Siedlcach (widać po "odśnieżonych ulicach". Jeśli chodzi o politykę to młody człowieku u ciebie widać "wysoki poziom" skoro stać Pana tylko na taki komentarz. Jednym słowem piana, Panie Rzeczniku, piana.

  4. Tomasz Marciniuk dodano 9 lat temu

    Do "sandokan": dopiero dzisiaj przeczytałem Pana/Pani ostatni komentarz pod tym artykułem. Jak zrozumiałem sądzi Pan/i, że poprzedni komentarz był moją odpowiedzią do pierwszego Pana/Pani wpisu.
    Otóż wyjaśniam, że nie uczestniczę w tego typu polemikach w internecie.
    Dzisiaj robię wyjątek wyłącznie po to żeby sprostować, że nie jest to wpis skierowany ode mnie do Pana/Pani, lecz – jak sądzę – opinia skierowana przez kogoś innego pod moim adresem.
    Nieścisłość wyjaśniłem. Resztę – tradycyjnie – pozostawiam bez komentarza.
    Pozdrawiam.
    TM

  5. dr House dodano 9 lat temu

    Tak… Chyba nie tylko ja odebrałem wypowiedź "…." jak p. Marciniuk. Ale to piękne jest tak czytać jak ktoś pisze do kogoś – pan się myli to nie ja obrażałem pana to mnie obrażano.

Dodaj komentarz

Czy wyrażasz zgodę na udostępnienie swoich danych zgodnie z Polityką prywatności oraz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy?