SPIN

Wyprzedaż garażowa – Moim fetyszem są buty

Beata Głozak niedziela, 28 marca 2010, 23:15 Kultura, Wydarzenia, Zapowiedzi kulturalne

Łuski z 1936 roku. Fot. AB

Łuski z 1936 roku. Fot. AB

Tomek z Siedlec. Przywiózł stare winylowe płyty, książki, łuski po nabojach z 1936-38 roku.

Najwięcej osób jest zainteresowanych winylowymi płytami i o dziwo kupują je przeważnie młode osoby. Serce mi rośnie kiedy pytają o Pink Floydów, bo to muzyka mojej młodości. Sentyment? Mam do wszystkich a to co tutaj leży tutaj to jedna dziesiąta tego co mam w domu. Poza tym sprzedałem dzisiaj parę starych książek z lat czterdziestych, pięćdziesiątych. Odkupiłem je z likwidowanej starej biblioteki kolejowej. Klasyka w starym wydaniu: Żeleński, Iwaszkiewicz, Andrzejewski. Łuski z kolei kiedyś kupiłem na giełdzie staroci. Trochę sobie kolekcjonuję. Co to jest? To  lampa karbidowa i maszynka do wyciskania owoców z lat siedemdziesiątych.

Na stole przed panem Henrykiem leżała duża kolekcja przedmiotów. Fot. AB

Na stole przed panem Henrykiem leżała duża kolekcja przedmiotów. Fot. AB

 

 

 

Henryk, emeryt z Siedlec. Na wyprzedaż przyszedł z żoną i wnuczką Martyną.

Świetna impreza. Szkoda, że dopiero po raz pierwszy. W Niemczech jest to na porządku dziennym. Ludzie zbierają się na placu, kupują, wymieniają. Przy okazji można też pokazać swoje prace. Ja przywiozłem pięć własnoręcznie wykonanych gobelinów. Żaden z tematów nie jest kopiowany. To tutaj? Nie to nie klucz. To korkociąg w kształcie klucza. Mam jeszcze takie różne porcelanowe pamiątki. Niektórych mi troszeczkę szkoda, ale przez tyle lat je zbierałem, że jeśli tego nie upłynn