SPIN

Wystawa Wróblewski-Nowak: „Miałem zdolnego ucznia”

Beata Głozak środa, 7 kwietnia 2010, 21:01 Kultura
Antoni Wróblewski (na tle obrazów Tomasza Nowaka): Staram się być tak młody jak mój uczeń i, nie chwaląc się powiem, że mi to wychodzi. Fot. AB

Antoni Wróblewski (na tle obrazów Tomasza Nowaka): Staram się być tak młody jak mój uczeń i, nie chwaląc się powiem, że mi to wychodzi. Fot. AB

Antoni Wróblewski, grafik, malarz; pierwszy nauczyciel malarstwa Tomasza Nowaka. Swoją „połowę” wystawy nazwał „Monstrancjami polnymi”. O swoim uczniu opowiada:

Czy dobrze nauczyłem Nowaka? Pewnie, że dobrze. Jak się ma zdolnego i pojętnego ucznia to byłaby katastrofa, gdyby nauczyciel nie stanął na wysokości zadania. Jestem wręcz z Tomasza Nowaka dumny.
To już tak naprawdę nie jest mój uczeń… On przerósł swojego mistrza… Ja jestem tylko magistrem a Tomek już jest doktorem nauk artystycznych. Reakcja na zaproszenie na wystawę? Byłem po prostu bardzo wzruszony i przyjąłem propozycję z radością. Staraliśmy się bardzo i wcale nie ścigamy się, tylko uzupełniamy.  
Samodzielnie tworzymy wartości piękne, wielkie i ciągle poszukujemy. A wspólnie stworzyliśmy jeszcze wyższą wartość plastyczną. Co nauczyciel czerpie od ucznia? Ja czerpię radość i staram się dorównać młodości Tomka. Staram się być tak młody jak on i, nie chwaląc się, powiem, że mi to wychodzi.
Kiedy docenia się swoja własną wartość to pochwalenie i złożenie uszanowania przed uczniem, który jest już daleko przychodzi łatwo.

Tomasz Nowak (na tle obrazu Antoniego Wróblewskiego): Czy on nadal jest moim mistrzem i nauczycielem? Ależ oczywiście, że tak. Tu się nic nie zmieniło... Fot. AB

Tomasz Nowak (na tle obrazu Antoniego Wróblewskiego): Czy on nadal jest moim mistrzem i nauczycielem? Ależ oczywiście, że tak. Tu się nic nie zmieniło... Fot. AB

Tomasz Nowak, malarz; kierownik artystyczny Galerii AP, w której odbyła się wystawa; uczeń Antoniego Wróblewskiego. Swoją część wystawy nazwał „Jest jak jest”. O Wróblewskim mówi:

Uczeń przerósł mistrza? Nie. Absolutnie. To wyświechtane stwierdzenie. Kto to je wymyślił? Jakiś idiota, który nigdy nie był uczniem… albo nauczycielem.
Jesteśmy w innych światach, inaczej malujemy, inaczej kreujemy swoje odczucia. Swego czasu byłem pod dużym wpływem, także malarskim, Tośka Wróblewskiego. Potem długo nie spotykaliśmy się ani na plenerach ani prywatnie. To odizolowanie się od siebie, w takiej małej aglomeracji jaką są Siedlce,  było trudne, ale nastąpiło naturalnie.
Sama idea tej wystawy hmmm…. Pomyślałem „Trochę ogarnąłem się to mogę zaproponować coś temu, który uczył mnie stawiać pierwsze kroki”. I stało się tak, że to Antoni Wróblewski był głównym reżyserem tej wystawy. Zrobił to z wielkim wyczuciem. Proszę zobaczyć ile tutaj jest prac a nie ma się wrażenia tapety. Czasami autentycznie miałem dosyć. Myślałem, że u niego będzie krew i zaciskanie zębów a tu było zupełnie inaczej. Super. Kolejne doświadczenie.
Nikogo ważniejszego dla mnie nie ma.
Czy on nadal jest moim mistrzem i nauczycielem? Ależ oczywiście, że tak. Tu się nic nie zmieniło… przez te wszystkie lata. Po takiej dużej przerwie, po takich różnych doświadczeniach…

Dzisiaj o godz. 18 w Galerii Akademii Podlaskiej otwarta została wspólna wystawa dwóch malarzy: Antoniego Wróblewskiego i Tomasza Nowaka. Prace można oglądać do 7 maja.

bg

Praca: Antoni Wróblewski. Fot. AB

Praca: Antoni Wróblewski. Fot. AB

Praca: Tomasz Nowak. Fot. AB

Praca: Tomasz Nowak. Fot. AB

Praca: Antoni Wróblewski. Fot. AB

Praca: Antoni Wróblewski. Fot. AB

Praca: Tomasz Nowak. Fot. AB

Praca: Tomasz Nowak. Fot. AB

Powiadom o wpisie

Dodaj komentarz

Czy wyrażasz zgodę na udostępnienie swoich danych zgodnie z Polityką prywatności oraz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy?