SPIN

Marciniuk: Nie będziemy łagodzić wizerunku Jarosława Kaczyńskiego

redakcja sobota, 8 maja 2010, 18:16 Siedlce, Wydarzenia

Z Tomaszem Marciniukiem, rzecznikiem prasowym Urzędu Miasta Siedlce, pełnomocnikiem powiatowym PiS a obecnie członkiem zespołu prasowego sztabu centralnego Jarosława Kaczyńskiego, rozmawiała Beata Głozak.

Tomasz Marciniuk: Media bardzo często jednostronnie przedstawiały i przestawiają wiele faktów, szczególnie tych dotyczących mojej formacji politycznej. Fot. Archiwum własne

Tomasz Marciniuk: Media bardzo często jednostronnie przedstawiały i przestawiają wiele faktów, szczególnie tych dotyczących mojej formacji politycznej. Fot. Archiwum własne

Panie rzeczniku jaki jest Pana stosunek do mediów, ale jako dziennikarza a także polityka Prawa i Sprawiedliwości? Mam tu na myśli raczej media ogólnopolskie, które po tragicznym wypadku przyznawały, że nie zawsze zachowywały dziennikarski obiektywizm.
Nie miałem nigdy co do tego wątpliwości. One bardzo często jednostronnie przedstawiały i przestawiają wiele faktów, szczególnie tych dotyczących mojej formacji politycznej. Między innymi świętej pamięci prezydent Lech Kaczyński nie cieszył się sympatią dużej części mediów, choć przyznam, że nie wszystkich. I te media bardzo często w sposób karykaturalny – nawet obraźliwy – go przestawiały. W zasadzie przez te pięć lat wiele osób, które swoją wiedzę czerpały jedynie z mediów mogły odnieść wrażenie, że prezydent Lech Kaczyński nie tylko nie odnotował żadnych sukcesów w polityce, ale zanotował wręcz same spektakularne porażki. Do tego sugerowano, że był osobą, która ze względów estetycznych czy stylu bycia nie nadawała się do sprawowania najważniejszej funkcji w państwie.

Jak to wygląda teraz? Żałoba mediów ogólnopolskich zniknęła?
Niestety w przypadku niektórych tak. Ja sam ostatnio ze zdumieniem czytałem jeden z felietonów publicysty z Gazety Wyborczej, który de facto stwierdził, że pod Pałacem Prezydenckim gromadzili się ludzie, którzy są nierobami, leniuchami. Padały sformułowania, że ci, którzy w trakcie uroczystości pogrzebowych pracowali robili to, aby mógł odbyć się wystawny pogrzeb a ci, którzy kładli kwiaty nie robili nic oprócz tego. To oczywiście nieprawda. Pomijam już sam fakt, że główne uroczystości odbywały się w sobotę i niedzielę, gdy praktycznie nikt nie pracował. To pokazuje jednak pewną zajadłość niektórych mediów.

A z drugiej strony mamy program Jana Pospieszalskiego „Solidarni 2010”. Dopuszcza się w nim sformułowania w stylu „My tutaj jesteśmy, będziemy walczyć, będziemy silni w wyborach, pokażemy”. Nie obawia się Pan takiego postrzegania elektoratu PiS-u? Dość agresywnego? Ten cykl określa się czasami szkodzeniem Prawu i Sprawiedliwości.

Rozmawiałem w ciągu tych czterech tygodni z osobami z naszego regionu i część przyznała, że media wytworzyły takie poczucie, że osoby sympatyzujące z Jarosławem Kaczyńskim czy z Prawem i Sprawiedliwością czuły się osamotnione w swoich poglądach. Widząc, że mówi się iż to co związane z PiSem to samo zło, że to obciach mówiąc językiem młodzieżowym, najczęściej nie afiszowali się z uczuciami. Jak mówił Donald Tusk mieli być tymi dinozaurami na wyginięciu. Tymczasem takie tragiczne wydarzenie pokazało, że takich osób jest setki tysięcy. Ja myślę, że naród odzyskał wiarę w to, że jest w nim jako w zbiorowości jednostek siła. Nie przesądzam czy akurat większa czy mniejsza część społeczeństwa popiera PiS i naszego kandydata na prezydenta, ale na pewno jest to taka siła z którą należy się liczyć.

Rozumiem, że u niektórych ludzi emocje wzięły górę, ale dziennikarz, a tak nazywa się pana Pospieszalskiego, wyraźnie w takcie trwania żałoby tworzy materiał tylko z jednej strony.
Tutaj jest znowu pewien dysonans w ocenie mediów. Kiedy pojawiały się głosy krytyczne w ocenie Prawa i Sprawiedliwości to wtedy nazywano to głosami społeczeństwa, a nagle okazało się, że ludzie którzy przyszli pod Pałac to przede wszystkim elektorat PiS.
W sytuacji kiedy zaprezentowano opinie tych ludzi pojawiły się zarzuty o manipulację. Dla mnie program taką manipulacją nie był. Nie znam oczywiście szczegółów tej produkcji, w jaki sposób powstawała. Moim zdaniem było to odzwierciedlenie tych emocji, które towarzyszyły w tych chwilach. Myślę, że dużej części społeczeństwa i tak naprawdę w każdym miejscu. Ja rozmawiałem z ludźmi, którzy gromadzili się chociażby w Siedlcach na skwerze Tadeusza Kościuszki i tam zapalali znicze, przynosili kwiaty. Tu też były podobne opinie, że ci ludzie czują się oszukani przez media i nie chodzi jedynie o osoby związane z Prawem i Sprawiedliwością.

Zmieńmy temat. Zbliżają się wybory prezydenckie, ruszają kampanie. Pojawiło się Oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego w sprawie startu w wyborach. Oświadczenie bardzo emocjonalne. Obawiam się czy nie dojdzie do sytuacji, w której społeczeństwo przekonywane o tym, że wyrządziło krzywdę Lechowi Kaczyńskiemu będzie chciało odkupić swoje winy głosując na jego brata.
Niektórzy wyborcy, którzy odwrócili się od Lecha Kaczyńskiego przez ten przekłamany wizerunek mogą po tragedii smoleńskiej w jakiś sposób czuć, że krzywdzili też Lecha Kaczyńskiego, ale nie jest to decydujące.
Nie sądzę też że ci, którzy nie zgadzali się z wizją Lecha Kaczyńskiego czy PiS na zasadzie jakiegoś współczucia będą głosować na Jarosława Kaczyńskiego. Wydaje mi się, że jest po prostu duża grupa osób, które z tą wizją Polski solidarnej, mocnym podkreśleniem patriotyzmu, dumy narodowej, silnego i wyraźnego głosu Polski na arenie międzynarodowej, którą reprezentował i uosabiał Lech Kaczyński się zgadzają. Są zdeterminowani i prawdopodobnie także przez tą tragedię są zdecydowani żeby iść i oddać swój głos.
Według mnie nadal mamy do czynienia z dwoma różnymi wizjami Polski proponowanymi przez Jarosława Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego. Będziemy starali się dotrzeć do wyborców z konkretnym przesłaniem na przyszłość.

Jak znalazł się Pan w sztabie centralnym Jarosława Kaczyńskiego?
Zostałem do niego zaproszony.

Przez kogo?
Nie jest tajemnicą, że współpracuję dość ściśle z europosłem Adamem Bielanem.

Na tym zakończy Pan udział w kampanii czy jest coś jeszcze?
Jako pełnomocnik powiatowy PiS będę nadal koordynował działania kampanijne na terenie powiatu a w sztabie centralnym bezpośrednio uczestniczł w ogólnopolskiej kampanii Jarosława Kaczyńskiego.

Na okres dwóch miesięcy zrezygnował Pan z pełnienia obowiązków rzecznika prasowego Urzędu Miasta Siedlce.
Kampania wyborcza jest tak szczególnym wydarzeniem, że wymaga całkowitego zaangażowania. Nie ma możliwości pogodzenia tych obowiązków. Praca rzecznika wymaga stałej obecności na miejscu. Tymczasem ja najbliższe dwa miesiące spędzać będę w Warszawie i w innych miejscach w Polsce, tam gdzie będzie się pojawiać Jarosław Kaczyński.

Zrezygnował Pan z czegoś jeszcze?
(Śmiech) Rozumiem o co Pani chodzi. Poprosiłem pana prezydenta Wojciecha Kudelskiego o udzielenie mi na ten czas urlopu bezpłatnego.

Będzie, to brzydkie sformułowanie, wykorzystywanie tragedii smoleńskiej?
Na pewno nie ze strony sztabu Jarosława Kaczyńskiego. Nie będzie zbijania kapitału politycznego na tej tragedii.

Jednak oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego sugeruje co innego. Tam każdy akapit jest nasycony wspomnieniami o 10 kwietnia. Jest wspominanie nie prezydenta tylko brata, nie pierwszej damy tylko bratowej. To jednak działa na wyobraźnię ludzi. Wydźwięk jest jaki jest: „Bądźmy w tych momentach razem. Miejmy nadzieję, że nie będzie tak dalej.”
Jeszcze raz zapewniam, że tragedia smoleńska jako taka nie będzie wykorzystywana w kampanii. Nie sądzę żeby gra na emocjach miała cokolwiek pozytywnego wnieść. Natomiast naturalne jest, że sztab będzie nawiązywał do polityki prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przypominam że w marcu podczas kongresu PiS jednomyślnie wyraziliśmy wolę, aby to Lech Kaczyński był naszym kandydatem w wyborach prezydenckich. To był wyraźny sygnał, że popieramy jego wizję.

Czyli Lech Kaczyński tak, ale jako prezydent a nie prezydent zmarły tragicznie?
Na pewno aspekt jego prezydentury będzie pojawiał się, ale nie dlatego, że chodzi o wykorzystywanie tragedii smoleńskiej i dlatego, że Lecha Kaczyńskiego nie ma wśród nas tylko dlatego, że był to po prostu dobry prezydent.

Jak będzie Pana zdaniem wyglądała kampania wyborcza?
Myślę, że rywalizacja będzie zacięta do samego końca. Dzisiaj, wbrew temu co mówią sondaże, nie ma faworyta. W 2005 roku, podczas w pełni trwającej kampanii wyborczej, Donald Tusk miał 49 procent wskazań respondentów a Lech Kaczyński miał 22 procent i wiemy jaki był wynik końcowy. Dzisiaj ten dystans jest mniejszy a sytuacja też jest inna. Środowisko które popiera Jarosława Kaczyńskiego jest dużo bardziej zdeterminowane. Pokazała to także ilość zebranych podpisów poparcia dla naszego kandydata. Głęboko wierzę, że to Jarosław Kaczyński zostanie prezydentem.

Jakim prezydentem?
Po pierwsze jest to polityk charyzmatyczny, a takiego jako głowę państwa potrzebujemy. Poza tym jest to polityk, który prezentuje jasny, spójny program polityczny jeśli chodzi o przyszłość Polski. Tutaj związek NSZZ Solidarność podkreślił udzielając swojego poparcia jego kandydaturze, że jest to człowiek który gwarantuje realizację programu nawiązującego do tej pierwszej Solidarności. Czyli programu, który gwarantuje, że każdy obywatel bez względu na status majątkowy czy pozycję społeczną będzie w tym kraju szanowany i będzie się czuł dobrze.

Powiedział pan, że głównym tematem kampanii nie będzie Smoleńsk. To co będzie?
Będzie dyskusja o przyszłości Polski i jak ta przyszłość ma wyglądać. Tragedia smoleńska sprawiła, że ta kurtyna braku obiektywizmu o którym mówiliśmy wcześniej spadła i teraz, mam nadzieję, pojawi się merytoryczny spór, który w demokracji jest konieczny. Zacznie się debata o tym czy są w Polsce jakieś grupy szczególnie uprzywilejowane. Czy wszyscy są równi wobec prawa. Jak mamy funkcjonować w strukturach europejskich, jak postrzegamy obronę polskich interesów na arenie międzynarodowej, jak powinna funkcjonować polska gospodarka, jak pielęgnować te tradycyjne wartości. Musimy odpowiedzieć w jakim kierunku idziemy, czy tradycyjnych wartości czy liberalizmu i jego następstw.

Arena międzynarodowa. Teraz myślę szczególnie: Rosja.
Rosja jest naszym bardzo ważnym sąsiadem. Z jednej strony mamy UE a z drugiej Rosję, więc nie wyobrażam sobie żeby w dyskusji zabrakło tematu o Rosji.

Jak Jarosław Kaczyński będzie traktował Rosję w kampanii? Będzie bardziej wyrozumiały po wydarzeniach smoleńskich?
My już mówiliśmy o tym wcześniej, bo między 7 a 10 kwietnia. To co miało miejsce w Katyniu z udziałem premierów Donalda Tuska z Władimira Putina nie do końca spełniło nasze oczekiwania, ale było wyraźnym gestem ze strony naszego sąsiada. Po tragedii smoleńskiej było dużo dobrych sygnałów od Rosjan. Jednakże Rosji nie można oceniać tylko przez pryzmat tych wydarzeń. Musimy patrzeć na to szerzej.

Tomasz Marciniuk: Kampania wyborcza jest tak szczególnym wydarzeniem, że wymaga całkowitego zaangażowania.  Fot. Archiwum własne

Tomasz Marciniuk: Kampania wyborcza jest tak szczególnym wydarzeniem, że wymaga całkowitego zaangażowania. Fot. Archiwum własne

Będziecie, jako sztab łagodzić wizerunek Jarosława Kaczyńskiego jakiego znamy?
Nie widzę potrzeby, aby trzeba było to robić. Ja myślę, że tak jak wizerunek Lecha Kaczyńskiego był wykrzywiony w mediach tak i wykrzywiony jest wizerunek Jarosława Kaczyńskiego. Jarosław Kaczyński będzie naturalny i tutaj żadne zabiegi socjotechniczne nie są potrzebne. Po pierwsze jest na to za mało czasu a po drugie zawsze atutem Jarosława Kaczyńskiego jako przywódcy partyjnego dla działaczy, ale i dla wyborców, była jego naturalność. Na pewno będzie to inny Jarosław Kaczyński niż ten sprzed 10 kwietnia. Ta tragedia dotknęła go osobiście.

Ludzie inaczej zaczęli wyrażać się o Lechu Kaczyńskim, inaczej go postrzegać głównie dlatego, że pokazywany był jako dobry mąż, dziadek, ojciec. Będziemy widzieć Jarosława Kaczyńskiego bardziej od strony człowieka niż polityka?
Nie chcę mówić w jaki sposób Jarosław Kaczyński będzie uczestniczył w kampanii. Na pewno przez pewien czas będzie ograniczał do niezbędnego minimum swoją obecność. Także w mediach. W sposób oczywisty jest to związane z tragedią smoleńską. Kulis kampanii zdradzić nie mogę.

Czy to dobrze, że Jarosław Kaczyński będzie ograniczał swoje wystąpienia? Dwa czy nawet trzy tygodnie niemówienia i pozostawienie wszystkiego sztabowi… Rozumiemy oczywiście, że stracił najbliższych, ale jest też politykiem.
To, że Jarosław Kaczyński będzie w specyficzny sposób uczestniczył przez pewien czas w kampanii nie znaczy, że media i społeczeństwo nie będą mieć informacji na temat jego poglądów, czy tego jaka będzie jego ewentualna prezydentura. Nie martwił bym się z powodu tej nieobecności w mediach.

Jak wyglądało zbieranie podpisów na terenie naszego regionu? Było poruszenie? Platforma twierdzi, że u nich tak. U was też?
Zdecydowanie tak. Obserwowaliśmy bardzo wyraźnie, jak wielu ludzi przychodziło chociażby do biura poselskiego posła Krzysztofa Tchórzewskiego i tam składało podpisy. Dużo ludzi brało całe karty i samemu zbierało podpisy.

Widać zaangażowanie młodzieży? Jednak pokutowała opinia, że PiS to „moherowe berety” kolokwialnie mówiąc.
Ja to widzę. Wielu moich znajomych, których nie zdołałem w ostatnich wyborach przekonać do głosowania na Prawo i Sprawiedliwość, mówię tu o wyborach do europarlamentu, dzisiaj wyraźnie mówi, że jeśli ma do wyboru Jarosława Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego zagłosuje na Jarosława Kaczyńskiego. Są też osoby młode – i tu mogę powiedzieć jako pełnomocnik PiS w powiecie siedleckim – które zdecydowały się zaangażować formalnie w działalność partyjną choć do tej pory tylko z nami współpracowały.

Jak ocenia pan działania i zachowanie Bronisława Komorowskiego – głowy państwa?
Nie podejmę się komentowania odczuć czy emocji pana Komorowskiego. Jeśli chodzi o pewne działania można było je robić bardziej taktownie. Sądzę, że z wyborami następców zarówno szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego jak i szefa Kancelarii Prezydenta można było poczekać formalnie chociaż do identyfikacji ciał zmarłych świętej pamięci ministrów Szczygły i Stasiaka. Wiem, że te decyzje zapadły wcześniej.

A podpisanie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej?
W moim przekonaniu dobrze by było, gdyby marszałek Bronisław Komorowski wobec tego, że prezydent Lech Kaczyński miał wątpliwości konstytucyjne skierował ją do Trybunału, ale w świetle prawa mógł podjąć każdą decyzję. Podjął taką jaka jest zrozumiała z punktu widzenia jego obozu politycznego. To kwestia smaku a nie kwestii formalnej.

Dziękuję za rozmowę.
Ja również.

Powiadom o wpisie

3 komentarze

  1. Wenger dodano 8 lat temu

    niestety tego sie spodziewałem…wypowiedzi Pana Rzecznika jednostronne, nieobiektywne , enigmatyczne ,niekonkretne..ogólnie słabo Panie TM, widze ,ze nic ciekawego Pan nie proponuje, mam dosc juz bleblania

  2. Penia dodano 8 lat temu

    Tomku , słowa uznania dla Ciebie, nie dawaj się, nie ulegaj sugestii,wielu siedlczan jest z Tobą i PiS, nie bójcie się PO ona nie ma nic konkretnego do zaoferowania, widać ja rządzą krajem, mam nadzieję, że to początek zwycięstwa prawdziwej prawicy.
    Panie Wenger jeśli pan taki mocny to proszę pokazać klasa nie krytykować.

  3. Rozbik dodano 8 lat temu

    Wenger czesciowo podzielam Twoje zdanie, Penia kazdy ma prawo do swojego zdania nawet gdy ono nie pasuje pissuarom. Hehe

Dodaj komentarz

Czy wyrażasz zgodę na udostępnienie swoich danych zgodnie z Polityką prywatności oraz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy?