SPIN

Spotkaj się z Hrystusem. „Januszem Hrystusem”

Beata Głozak środa, 12 maja 2010, 13:56 Kultura
"Janusz Hrystus"

"Janusz Hrystus"

Już jutro w kawiarni Awangarda Klub Krytyki Politycznej w Siedlcach zaprasza na spotkanie z Jasiem Kapelą, pisarzem, poetą, felietonistą, autorem dwóch tomików wierszy: „Reklama” i „Życie na gorąco” a także dwóch powieści. Pierwsza z nich zatytułowana „Stosunek seksualny nie istnieje” pojawiła się w 2008 roku i wzbudziła niemałe kontrowersje, zwłaszcza w kręgach katolickich. Druga z nie mniej kontrowersyjnym tytułem „Janusz Hrystus” miała swoją premierę na początku tego roku.

Jutro w Siedlcach po spotkaniu autorskim „Janusza Hrystusa” będzie można kupić. Cena: ok. 25 zł, autograf Jasia – bezecny, tzn. bezcenny.

data: 13. maja, godz. 19. miejsce: kawiarnia Awangarda (I piętro) ul. B. Joselewicza 4 organizator: Klub Krytyki Politycznej w Siedlcach

A oto fragment powieści „Janusz Hrystus”

Wyglądam raczej na człowieka, który zapytany o to, jak się nazywa, musiałby się dłużej zastanowić, by potem odpowiedzieć:
„Jezus Hrystus. To znaczy Janusz. Tak naprawdę to na imię mam Janusz. Tak myślę”.  
Jadąc w windzie, dyskretnie przyglądałem się starszej pani. Pomyślałem, że mógłbym się z nią zaprzyjaźnić. Przychodzić na herbatki, przynosić ciasteczka. Słuchać strasznych historii o wojnie, zabawnych anegdot o PRL-u. Ukraść klejnoty rodzinne.
A potem napisać o tym wszystkim książkę.
Ale szybko zarzuciłem tę myśl.
Gdyż wydała mi się perfidna i płaska.
Większość myśli wydaje mi się perfidna i płaska, gdy za długo nad nimi myślę.
Inne wydają mi się takie od razu, więc nie myślę o nich wcale.
Czasami chciałbym myśleć o innych rzeczach, niż myślę.
Innym razem natomiast się cieszę, że nie potrafię myśleć o innych rzeczach, niż myślę.
Bez tego świat wydaje mi się wystarczająco tragiczny i zagadkowy.
Sam nie wiem, czy bardziej zagadkowy, czy tragiczny.

Na coś nadepnąłem i przestraszyłem się, że może to żywe stworzenie. Było takie miękkie i lekko ugięło się pod naporem stopy. Odskoczyłem, ale było już za późno. Nadepnięte stało się zdeptanym.
Spojrzałem.
Trup myszy.
Znowu miałem rację, pomyślałem.
Czasami nie lubię mieć racji. Szczególnie wtedy, kiedy się boję.
Najwyraźniej mysz była trupem, zanim ją przygniotłem swoim ciężarem.
Wskazywała na to rozharatana grdyka i warstwa brudu, jakim była przykryta. Żywa mysz nigdy by się tak nie zapuściła, pomyślałem, a potem: Czy nigdzie nie ma tu kotów? Dlaczego jej nie zżarły?
One nie zżarły, więc ja wdepnąłem.
W jakiś tajemniczy sposób ta mysz skojarzyła mi się z moją dziewczyną.
Bezbronna, bezdomna, zgnieciona, skrzywdzona? Przeze mnie?
Nie, to nie to. To wszystko nie tak. Mysz była już martwa, kiedy nacisnąłem ją butem.
Moja dziewczyna jest żywa i nie zamierzam na nią naciskać. A nawet jeśli to robię, to przypadkiem. Nawet, jeśli to robię, co to może mieć wspólnego z tym martwym ciałem?
Co ja mogę mieć z nim wspólnego?
Poszedłem dalej, aby o tym wszystkim zapomnieć, ale myśl o dziwnej więzi ciągle mnie trapiła.
Co jest takiego we mnie i w śmierci, że idziemy razem? Śmierć jest w moich komórkach. Jak w każdych. Nie zostałem wybrany. Nie jestem nikim szczególnym.
Nazywam się Janusz Hrystus i brzmi to jak kpina.
Lecz jeśli jest nią, to nie jest to wynikiem niczyjego celowego działania. (…)”

Powiadom o wpisie

Dodaj komentarz

Czy wyrażasz zgodę na udostępnienie swoich danych zgodnie z Polityką prywatności oraz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy?