SPIN

Co by tu jeszcze z…malować?

Beata Głozak czwartek, 20 maja 2010, 11:52 Komentarze
Władze Siedlec pochyliły się nad artystami młodymi, a szczerze mówiąc... najmłodszymi. 1 czerwca każde dziecko, które chodzi do przedszkola, otrzyma kredki z logo grodu nad Muchawką oraz napisem: „Miasto Siedlce Dzieciom”.

Władze Siedlec pochyliły się nad artystami młodymi, a szczerze mówiąc... najmłodszymi. 1 czerwca każde dziecko, które chodzi do przedszkola, otrzyma kredki z logo grodu nad Muchawką oraz napisem: „Miasto Siedlce Dzieciom”.

Co w Siedlcach szumi (odc. 3)

Postawmy sprawę jasno: Siedlce to nie miasto dla malarzy. Wrrrróć. Siedlce to nie miasto dla malarzy, ale z wykluczeniem tych pokojowych. To znaczy ścienno-sufitowych. Bo ci ostatni mają się całkiem-całkiem, zwłaszcza jeśli trzeba wykonać poprawki, a tych w polskim budownictwie nie brakuje.

Dużo gorzej jest z tą częścią malarzy, którzy prócz pędzla potrzebują jeszcze sztalug. Niby artyści, ale niedocenieni. Aktorzy z Siedlec – znani, lubiani i w serialach na literę „M” występują. Tancerze – są i na lodzie, i w TVN-ie. Poeci – na kierowniczych stanowiskach. A malarz sztalugowy? Ciężko ma i pod górę. Takiego, który, mieszkając w Siedlcach, byłby w stanie utrzymać się wyłącznie z tego, co przy współudziale weny przeleje na płótno, raczej nie uświadczysz. A to w reklamie robią, a to na Prawie Uniwersytecie nauczają. Dla chleba, panie, dla chleba.

Na dodatek, malarz siedlecki nie bardzo ma gdzie prezentować efekty metafizycznego transponowania głębi swej wrażliwości na tworzywo artystyczne. W muzeum, owszem, wystawia się obrazy mieszkańców naszego miasta, ale zwykle pod warunkiem, że albo już nie żyją, albo studiują. Z galerii w Siedlcach zaś najlepiej ma się ta z „Rossmanem” i „Stokrotką”. Różowo więc nie jest. „Jak to?” – zapyta tu ktoś. – „Przecież ostatnio prace lokalnych malarzy można było oglądać w samym centrum miasta”. Ależ oczywiście – odpowiem. – W naczepach ciężarówek, w deszcz, a na dodatek aż przez 4 godziny. Nawet w „Zachęcie” tak nie mają!

Dość jednak tego narzekania. Władze Siedlec pamiętają bowiem o artystach. Ale nie tych starszych, którzy, jak już wspomniałem, mimo trudności ciągle tworzą, a nawet potrafią zorganizować sobie ekspozycję. Ratusz pochylił się nad artystami młodymi, a szczerze mówiąc… najmłodszymi. 1 czerwca każde dziecko, które chodzi do przedszkola, otrzyma kredki z logo grodu nad Muchawką oraz napisem: „Miasto Siedlce Dzieciom”. Tak informuje Referat Promocji i Kontaktów z Zagranicą. Ile kredek przypadnie na 1 przedszkolaka, Referat nie podaje.

Na osłodę w komunikacie z tej okazji dodano jednak, że wszystkim miejskim placówkom przekazany zostanie „list od Prezydenta Miasta dla Dzieci”. Jego treść pozostaje jak na razie tajemnicą, ale ja podejrzewam, że szef Urzędu Miasta nie zapomni o zachęceniu maluchów do twórczości plastycznej. W końcu na Dzień Dziecka sprezentuje im kredki, a nie na przykład nóż sprężynowy czy łopatkę.

A skoro w równaniu mamy i kredki, i magistrat jako fundatora, to po stronie wyniku znaleźć się powinna określona tematyka takiej twórczości. Czyli Siedlce. Jakaż szeroka paleta widoków otworzy się wówczas przed młodymi artystami! Choćby drogi bez dziur. Co najwyżej z nierówno naniesioną nawierzchnią, to znaczy szarym tłem. Korków na tych drogach nie będzie nawet w godzinach szczytu, bo dziecko w wieku przedszkolnym szybko traci zainteresowanie wykonywaną czynnością i na pewno nie zechce domalować kolejnego opla lub poloneza. Albo takie budownictwo. Owszem, nie zabraknie kwadratowych domków z dachami z trójkątów, ale idę o zakład, że pojawią się również wieżowce. Pewnie nieco koślawe i z ograniczoną ilością okien, ale za to jakie kolorowe!

Może się jednak zdarzyć, że niektóre maluchy nie zechcą przedstawić w swych pracach Siedlec. Jak wtedy wykorzystać ich twórczy zapał? Ja proponuję kolorowanie plakatów wyborczych. Tych już niedługo będzie pod dostatkiem, i to na każdym kroku. A takich warunków nie zagwarantuje żadna galeria.

Bartek Szumowski

Powiadom o wpisie

Komentarze (1)

  1. pablo dodano 8 lat temu

    hmm silił się człowiek na coś mądrego i tak się silił że się zapętlił w tym sileniu. To się nazywa robienie z igły widły i wielkie halo o nic.

Dodaj komentarz

Czy wyrażasz zgodę na udostępnienie swoich danych zgodnie z Polityką prywatności oraz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy?