SPIN

Kowalczuk: Można zobaczyć, że jest dobrze

Beata Głozak sobota, 22 maja 2010, 23:31 Siedlce

Dzisiaj siedlecki Dom Pomocy Społecznej „Nad Stawami” po raz pierwszy otworzył swoje drzwi. Od godziny 10. do 14. każdy mógł zwiedzić placówkę, porozmawiać z pracownikami, mieszkańcami, obejrzeć twórczość pensjonariuszy. – To też trochę dlatego, że chcemy pokazać: „U nas jest wszystko w porządku.” – przyznaje Adam Kowalczuk, dyrektor DPS-u.

Jeszcze rok temu o siedleckim Domu Nad Stawami mówiono nie tylko w Siedlcach. Placówka, której zadaniem jest opieka nad osobami starszymi zaczęła kojarzyć się  bardziej z  pracowniczym mobbingiem niż spokojem. Wszystko wskazuje na to, że kilka miesięcy od zmiany na stanowisku dyrektora po tamtych wydarzeniach nie ma śladu. Dzisiaj w DPS – ie po raz pierwszy zorganizowano Dzień otwarty.

JEST DOBRZE

– To pokazuje osobom z zewnątrz jak wygląda u nas życie, co robią mieszkańcy, jak jedzą, poruszają się, czym się zajmują. Słowem wszystko – mówi Adam Kowalczuk, jego obecny dyrektor i nie ukrywa, że akcja ma także inny cel. – Każdy kto tu przyjdzie może zobaczyć, że u nas jest już dobrze, że nie dzieje się nic strasznego a ludzie, którzy tutaj mieszkają są zadowoleni. Załoga pracuje normalnie, jest odpowiednia obsługa. Jak podkreśla dyrektor pracownicy starają się aktywizować mieszkańców nie tylko twórczo. – Chcemy, aby pensjonariusze sami golili się, myli, dbali o swój wygląd, czyli wykonywali podstawowe czynności.

Ogromnym zainteresowaniem wśród zwiedzających cieszyły się prace artystyczne mieszkańców. Wśród nich można było znaleźć niemal wszystko: od drewnianych figur, przez obrazy olejne po prace ze słomek, włóczki, bibuły. Część z tych osób dopiero po przybyciu do DPS – u odkryła w sobie talent.

Pani Feliksa odkryła w sobie talent dopiero po przybyciu do Domu Nad Stawami.

Pani Feliksa odkryła w sobie talent dopiero po przybyciu do Domu Nad Stawami.

Pani Feliksa, autorka obrazów słomkowych: „Dziękuję Bogu, że dal mi talent. Ja o nim nie wiedziałam.”

„Na samym początku jak tylko tutaj przyszłam to nie mogłam się przyzwyczaić. Gdzie ja teraz będę? Co mam robić? A potem to poszło. Jak tylko mogę to od razu zabieram się do roboty. Teraz to już nawet te słomki od razu przycinam nożykiem, bo kiedyś to najpierw musiałam zaznaczać ołówkiem. Już nie muszę. Nie mam jakichś ulubionych motywów w swoich pracach. To w zależności od chęci. Jaką mi tam pracę da personel to ja to robię. Co lubię najbardziej? Lubię słomkę, teraz sobie maluję. Czasami jak spojrzę na moje prace to nie mogę uwierzyć że to ja. Dziękuję Bogu za tę pomoc, bo ja nie wiedziałam, że tak umiem.”

JEDEN Z DWÓCH

Siedlecki dom pomocy społecznej przy ul. Poniatowskiego odwiedziło ponad 30 osób. To, zdaniem dyrektora na tyle zadowalający wynik, aby myśleć o kolejnym dniu otwartym. Tym razem ma on odbyć się na jesieni. Obecnie w Domu Nad Stawami jest 96 mieszkańców a to znaczy, że można do niego przyjąć jeszcze czterech.

bg/fot.bg

no images were found

Powiadom o wpisie

Dodaj komentarz

Czy wyrażasz zgodę na udostępnienie swoich danych zgodnie z Polityką prywatności oraz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy?