SPIN

Rakowski: Mazowsze – pionek w politycznych rozgrywkach

Beata Głozak poniedziałek, 7 czerwca 2010, 11:12 Siedlce, Wydarzenia

W związku z ciągłymi informacjami o trudnej sytuacji finansowej Mazowsza a także majową konferencją posłów RP: Krzysztofa Tchórzewskiego, Bogusława Kowalskiego i radnego Sejmiku Województwa Mazowieckiego Karola Tchórzewskiego, poprosiłyśmy Ludwika Rakowskiego, wicemarszałka mazowieckiego o kilka komentarzy.

Ludwik Rakowski, wicemarszałek Mazowsza. Tutaj z marszałkiem Adamem Struzikiem. Fot. AB

Ludwik Rakowski, wicemarszałek Mazowsza. Tutaj z marszałkiem Adamem Struzikiem. Fot. AB

Panie wicemarszałku, pojawiają się informacje, że Mazowsze to już w zasadzie bankrut. Co Pan na to?
Sytuacja finansowa Mazowsza jest trudna, ale wynika ona przede wszystkim z wadliwych zapisów ustawy, która nalicza „janosikowe” na podstawie dochodów sprzed dwóch lat. Oznacza to, że wysokie w tym roku „janosikowe” nałożyło się na najniższe od lat dochody województwa. W ten sposób „janosikowe” pochłonie aż 70 proc. dochodów podatkowych województwa mazowieckiego. Aby móc wywiązać się z „janosikowego” i przekazać aż 940 mln zł na inwestycje w innych województwach, Mazowsze musi rezygnować z własnych bardzo ważnych inwestycji. W tej sytuacji marszałek wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego z prośbą o przyspieszenie prac nad badaniem niezgodności ustawy o „janosikowym” z Konstytucją RP.

Niestety, w tej walce jesteśmy osamotnieni, ponieważ z wpłat Mazowsza korzystają wszystkie pozostałe województwa. Trudno więc liczyć z ich strony na zrozumienie naszej sytuacji.

Jak to możliwe, że Zarząd Województwa Mazowieckiego nie przewidział wysokiego „janosikowego” skoro jego wysokość ustala się na podstawie dochodów sprzed dwóch lat.
To nieporozumienie. Wysokość „janosikowego” jest znana – teoretycznie – wcześniej. Zmienia się natomiast na naszą niekorzyść jego relacja do dochodów podatkowych województwa. Im mniejsze wpływy, tym większy procentowy udział „janosikowego”. A z taką sytuacją właśnie mamy do czynienia. W trakcie roku okazało się, że dochody podatkowe z tytułu CIT drastycznie spadają – co z kolei oznacza, że „janosikowe” dotyka nas coraz bardziej.

Dlaczego w związku z tym nie podjęto niezbędnych cięć w budżecie?
Na najbliższą sesję Sejmiku Zarząd zaproponował zmniejszenie wydatków w wysokości 357 mln złotych. Mam nadzieję, że na tym koniec, ponieważ staramy się przede wszystkim poszukiwać źródeł dochodów, które umożliwiłyby utrzymanie jak największej liczby niezbędnych Mazowszu inwestycji. Nie rozumiem, dlaczego ich ograniczanie jest priorytetem dla opozycji. (Już po rozmowie zapadła decyzja o zmniejszeniu dochodów województwa o kwotę 322 mln zł, co stanowi 12 proc. planu dochodów na koniec kwietnia; kredytu o 100 mln zł; a wydatków o 422 mln zł, co stanowi 13 proc. planu wydatków na koniec kwietnia.)

Podczas konferencji padło stwierdzenie, że zarząd Mazowsza popadł w panikę i zaczął sprzedawać swój majątek, aby łatać dziurę budżetową. Chodzi przede wszystkim o sprzedaż swoich udziałów w spółce Koleje Mazowieckie.

Żadne tego typu działania nie zostały podjęte. Sprzedaż udziałów w Kolejach Mazowieckich wynika z potrzeby dalszego rozwoju spółki i może mieć miejsce w przyszłym roku. Wsparcie samorządu województwa sprawiło, że spółka ma stabilną sytuację finansową, dysponuje coraz lepszym taborem i nie boryka się z problemami finansowymi znanymi większości przewoźników w kraju. Szansą na dalszy rozwój spółki może być pozyskanie inwestora. Stąd decyzja o sprzedaży udziałów. W takiej sytuacji spółka zyska możliwość rozwoju, a władze województwa w dalszym ciągu byłyby zamawiającym usługi przewozowe, co pozwoliłoby im nadal decydować o realizowanych na Mazowszu połączeniach.

Jak wygląda sprawa podwyżek dla pracowników w urzędzie marszałkowskim. Dlaczego podniesiono im pensję skoro są problemy finansowe?
To nieprawda. Od zeszłego roku w urzędzie marszałkowskim nie było podwyżek wynagrodzeń obejmujących wszystkich pracowników. Wynagrodzenia i pochodne pokryte środkami własnymi w stosunku do roku 2009 spadły o 6,45 proc.
Rzeczywiście w dziale wydatki na wynagrodzenia zanotowano nieznaczny wzrost kwoty, ale wynika on z zupełnie innych czynników, m.in. wzrostu płac nauczycieli w podległych samorządowi placówkach oświatowych. Samorząd został do tego zobligowany poprzez zmianę przez rząd rozporządzenia w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego dla nauczycieli.
Kolejną przyczyną jest konieczność zapewnienia wynagrodzenia pracownikom przejętym od 1 stycznia przez urząd marszałkowski z urzędu wojewódzkiego oraz zatrudnienia pracowników przy realizacji działań finansowanych ze środków unijnych. Pensje tych ostatnich są pokrywane w większości ze środków unijnych, muszą być jednak uwzględnione w budżecie województwa.

Proszę skomentować stwierdzenie panów Tchórzewskich i Kowalskiego, że aktualne tak duże zadłużenie Mazowsza to efekt niegospodarności kolacji PO-PSL.
Myślę, że jest ono jaskółką zbliżających się wyborów samorządowych. Jak widać, nie jest to okres wspólnych działań ponad podziałami, ale dość agresywnych ataków politycznych. Szkoda, bo mieszkańcy regionu zasługują na to, aby politycy reprezentujący ich w różnych instytucjach potrafili odłożyć waśnie polityczne na rzecz ważniejszych spraw.

Jak przyjmie Pan sugestię, że najlepszym wyjściem w takiej sytuacji jest poddanie się Zarządu Województwa Mazowieckiego do dymisji i wprowadzenie zarządu komisarycznego?
Wydaje się, że trudna sytuacja finansowa województwa, które de facto utrzymuje rozwój pozostałych 15 regionów, powinna zjednoczyć w słusznej sprawie polityków różnych opcji. Jak widać, dobro województwa jest instrumentalnie wykorzystywane do lokalnych gier politycznych. To naprawdę dziwne. W takich momentach powinniśmy się jednoczyć i wspólnie walczyć o interes Mazowsza.

bg

Powiadom o wpisie

Dodaj komentarz

Czy wyrażasz zgodę na udostępnienie swoich danych zgodnie z Polityką prywatności oraz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy?