SPIN

„Mistrz i uczeń” – rozmowa z koordynatorką

redakcja środa, 15 września 2010, 14:28 Kultura, Wydarzenia
Mistrzowie oraz wykładowcy Fot. Maciej Tołwiński

Mistrzowie oraz wykładowcy Fot. Maciej Tołwiński

26 uczniów, 5 mistrzów, 2 wykładowców, setka blejtramów, kilogramy farb i wielka wyobraźnia. Co z tego wyszło? Zobaczymy już 17 września na wystawie poplenerowej „Mistrz i uczeń”.

Od godziny 19. w Galerii Akademickiej Akademii Podlaskiej (Biblioteka Główna) będzie można podziwiać prace, które powstały na tygodniowym plenerze malarskim w Mrągowie. Sam plener powstał dzięki projektowi stowarzyszenia „Klub Ludzi Twórczych”. Mistrzami byli: Aleksandra Rykała, Maciej Tołwiński, Paweł Borkowski, Elżbieta Kulczak oraz Iza Staręga. Uczniami gimnazjaliści oraz licealiści wybrani praz gminne i miejskie ośrodki kultury spośród osób uczęszczających na zajęcia plastyczne jako nagrodę dla najlepszych. Wykładowcy, którzy przekazywali nie tylko teorię, ale wspierali w praktyce to: Tomasz Nowak oraz Marcin Sutryk.

ab

Z Iwoną Miłobędzką, koordynatorką projektu rozmawia Beata Głozak

Skąd pomysł na ten projekt?
Może stąd, że szkoda mi, że jak ja byłam w tym wieku to nikt tego nie zrobił. Ale też trochę dlatego, że chciałabym wrócić to starego sposobu nauczania.

Czyli zaczynasz od mycia podłogi u mistrza, potem mieszasz farby, aż pozwala ci malować?
Dokładnie. Stąd nazwa „Mistrz i uczeń”.  Możesz być z nim w jednym miejscu, patrzeć zza jego pleców jak powstaje dzieło. Możesz z nim rozmawiać, pytać, patrzeć jak trzyma pędzle, jak nakłada kolory. Jednym słowem cały czas uczyć się tworzyć.

Mistrzowie się otworzyli?
Myślę, że tak, chociaż na pewno nie było to łatwe. Chcesz coś namalować i nagle znika tajemnica twojej pracy, bo masz obok grupkę ludzi, którzy chłoną każdy twój ruch. Na pewno to nie było to proste, ale świetnie mistrzów dobraliśmy, bo każdy był inny. Dzięki temu każdy z uczniów mógł wybrać tego, który jest mu najbliższy.

A uczniowie? Czym był dla nich ten plener?
Odpowiem sytuacją z pleneru. Chyba po dwóch dniach uczniowie z opiekunkami poprosili czy mogą o godzinę wcześniej zaczynać wykłady, bo chcą mieć więcej czasu na malowanie. Myślę, że tu chyba nie trzeba już nic więcej dodawać czym był.

A jak oceniasz ich prace?
Poziom jest bardzo różnorodny. To także dlatego, że zajęcia plastyczne w ośrodkach kultury nie są takie same, nie mają takich samych poziomów, częstotliwości wykładów. Są jednak takie prace, które mnie zaskoczyły, bo są bardzo świeże i otwarte. I zgodnie stwierdziliśmy, że pierwszy temat był taki ostrożny, delikatny. A kolejny dał popis wyobraźni.

Powiedz coś o tych tematach?
Każdy uczeń miał namalować trzy prace. Pierwszy temat to pomieszanie średniowiecza z komiksem. Tu królował Tomasz Nowak, który dał świetne wykłady dla dzieciaków z jednego i drugiego. Udowodnił, że każda epoka ma wielki wpływ na następną, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się to niemożliwe. I chociaż te pierwsze prace jak mówiłam były ostrożne, to wyszły przepiękne, nie wiem czy nie najpiękniej. Drugi temat to mieszanka siedemnastego wieku z twórczością Pollocka. Ten pomysł to dzieło drugiego wykładowcy Marcina Sutryka. Tu uczniowie się otworzyli i chyba sami często byli zaskoczeni efektem.

A trzecia praca?
To był temat dowolny, w którym też bardzo często przekraczali samych siebie. Mam nadzieję, że ten czas na plenerze to porządny zastrzyk dla nich na kolejne lata.

Trzy obrazy w tydzień. To dużo?
Dużo i duże, bo wymiary płótna były akademickie (50×70 od red.). Do tego malowali tylko olejami, a przecież oprócz samego malowania były też wykłady, oglądanie filmów, więc mieli sporo pracy. Dla nich to było wyzwanie. Wyzwanie, które podjęli i co najważniejsze sprawdzili się.

Będą kolejne cykle Mistrza i ucznia?
Pewnie, że tak, na tym na pewno się nie skończy. To co tam się zadziało było niesamowite. Ten plener był nie tylko dla uczniów, bo tak samo napędzał czymś magicznym mistrzów. Bo to nie miało działać w jedną stronę, to zawsze ma działać w dwie. Warto więc coś takiego robić dalej.

Uczniowie zwracali się do mistrzów mistrzu?
(śmiech) Wiesz co, było coś takiego, że podchodzili z taka czcią do mistrzów, ale nie umiem sobie teraz tego uzmysłowić czy aż takie słowa padały.

Powiadom o wpisie

Komentarze (1)

  1. Zainteresowana sztuką dodano 7 lat temu

    Czy na pytania odpowiada pani artystka, którą według katalogu zmęczyło obłożenie się w jakieś płachty???? Śmiechu warte.

Dodaj komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy.