SPIN

Psy są, schroniska nie ma

Aneta Borkowska środa, 15 września 2010, 12:09 Siedlce, Wydarzenia
Rocznie władze miasta przeznaczają ponad sto tysięcy złotych na odławianie i nadzór weterynaryjny czworonogów.

Rocznie władze miasta przeznaczają ponad sto tysięcy złotych na odławianie i nadzór weterynaryjny czworonogów.

– Co czuje pies porzucony przez właściciela?
– A co czuje porzucone przez rodziców dziecko? – odpowiada pytaniem na pytanie Marek Pasiak. – To można rozpatrywać w tych samych kategoriach. Im szybciej pies zostanie zaadoptowany tym szybciej goją się jego rany – twierdzi.

Od początku roku straż miejska wyłapała 145 szwendających się po Siedlcach psów. Część z nich uciekła właścicielom, część znalazła nowych a część trafiła do schroniska. Rocznie władze miasta przeznaczają ponad sto tysięcy złotych na odławianie i nadzór weterynaryjny czworonogów. Dużo? Dużo. Problem w tym, że duża w tym zasługa okolicznych gmin.
– Gdy osoby prywatne widzą bezdomnego psa dzwonią do urzędu miasta, straży miejskiej lub policji. Potem potwierdzają zgłoszenie i wzywają mnie, abym złapał zwierzaka – mówi Marek Pasiak, weterynarz współpracujący na co dzień z siedleckim magistratem.  
Stan zwierząt jest bardzo różny. Niektóre trafiają z wypadków, inne nigdy nie miały właścicieli, a niektóre po prostu od nich uciekły. Wszystkie łączy jedno: potrzebują pomocy.
– Często zwierzęta są  potłuczone, wychudzone czy zapchlone, ale są i takie po których widać, że mają właściciela. Czasem przypadek na początku wydaje się beznadziejny a potem pies wygląda jak gdyby nigdy nic mu się nie stało. Usypianie to ostateczność – dodaje.
Zwierzęta w przeciągu 24 godzin mają zrobione zdjęcie, które trafiają na stronę internetową miasta. Marek Pasiak trzyma je u siebie jak najdłużej, bo wtedy jest większa szans na odnalezienie właścicieli lub adopcję. Te, które nie mają tyle szczęścia trafiają do schroniska w  Ostrowi Mazowieckiej.

Czipowanie – obowiązkiem

– Od początku roku 65 psów trafiło do schroniska – wyjaśnia  Stanisław Mrówczynski, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej UM. – Wyłapanych było więcej, ale część z nich miała czipy i dzięki temu szybko odnalazł się właściciel. Parę znalazło nowy dom – dodaje.
O obowiązku czipowania (który już dawno minął)  pisały wszystkie media. Do tej pory każdy kto posiada psa powinien go w ten sposób oznaczyć, ale czworonogów bez elektronicznej bransoletki nadal wyłapuje się dużo.
– Problem leży w okolicznych gminach, bo one takiego obowiązku nie wprowadziły i problemu nie widzą – wyjaśnia Pasiak. – A  większość odławianych zwierzaków jest na peryferiach miasta, więc najprawdopodobniej z gmin pochodzi – dodaje.
– Zaczipowanych psów w mieście jest 3871 – mówi naczelnik Mrówczyński. – Wydaje się, że to 90 – 95 procent populacji psów w całych Siedlcach. Kontrolę obowiązku czipowania prowadzi Straż Miejska.
Do dnia dzisiejszego strażnicy sprawdzili 4289 posesji, czyli około 80 proc. Jeśli na podwórku był pies sprawdzane były zarówno czipy jaki i aktualne szczepienia.
– Niezaczipowanych zwierząt było 785, a 78 nie miało szczepień – mówi Sławomir Garucki, komendant Straży Miejskiej. – Na początku jest upomnienie, które może zamienić się w mandat wysokości od 20 do 500 zł jeśli po nim właściciel nadal nie zaszczepi i nie zaczipuje psa.
Na jesień akcja sprawdzania czipów ruszy ponownie i zostanie skontrolowanych pozostałych 20 procent posesji. Garucki twierdzi, że cel akcji został osiągnięty, gdyż jeszcze kilka lat temu swoje psy rejestrowało tylko około tysiąca właścicieli.

"Zaczipowanych psów w mieście jest 3871. Wydaje się, że to 90 – 95 procent populacji psów w całych Siedlcach" - mówi naczelnik Mrówczyński.

"Zaczipowanych psów w mieście jest 3871. Wydaje się, że to 90 – 95 procent populacji psów w całych Siedlcach" - mówi naczelnik Mrówczyński.

Schronisko za drogie

Siedlce mimo problemu bezpańskich zwierząt swojego schroniska nie mają. Tylko do dnia dzisiejszego na wyłapywanie psów i nadzór weterynaryjny miasto wydało w tym roku już ponad 81 tys. zł.
– Prowadzenie schroniska dla zwierząt nie jest obowiązkiem gminy a urządzenie takiego jest bardzo kosztowne – tłumaczy Mrówczyński. – Nawet stowarzyszenia, które zajmują się bezdomnością psów nie są w stanie zrealizować takiej inwestycji. Poza tym nawet gdyby takie schronisko powstało w naszej okolicy to koszty jakie ponosimy byłyby niższe jedynie o koszty transportu.
Jak szybko i tanio problem bezdomnych zwierząt można rozwiązać? Po pierwsze dokładnie przemyśleć decyzję o posiadaniu zwierzaka w domu i pamiętać, że najpierw jest to obowiązek a dopiero potem przyjemność. Po drugie czipować swoje psy i nie dopuszczać do bezmyślnego rozmnażania.  
– Co czuje pies porzucony przez właściciela?
– A co czuje porzucone przez rodziców dziecko? – odpowiada pytaniem na pytanie Marek Pasiak. – To można rozpatrywać w tych samych kategoriach. Im szybciej pies zostanie zaadoptowany tym szybciej goją się jego rany – twierdzi.

ab

Powiadom o wpisie

Dodaj komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy.