SPIN

Karaś: To tylko 200 – 300 złotych miesięcznie więcej

Beata Głozak czwartek, 9 grudnia 2010, 14:13 Siedlce, Wydarzenia
Piotr Karaś, przewodniczący rady miasta: Decyzja o utworzeniu dziewiątej komisji to inicjatywa różnych ugrupowań. Fot. AB

Piotr Karaś, przewodniczący rady miasta: Decyzja o utworzeniu dziewiątej komisji to inicjatywa różnych ugrupowań. Fot. AB

Podczas jutrzejszej sesji miasta, radni Siedlec zdecydują o powołaniu dziewiątej miejskiej komisji merytorycznej. Projekt uchwały przewiduje zastąpienie dotychczasowej Komisji Kultury, Sportu i Rekreacji dwoma oddzielnymi komisjami: kultury i sztuki oraz sportu i rekreacji. Nowa komisja to kolejny jej przewodniczący i kolejne dodatkowe wynagrodzenie. Po co?

Jutro siedleccy radni zdecydują czy rada miasta powiększy się o kolejną komisją merytoryczną. Zamiast dotychczasowych 8 projekt uchwały przewiduje, że w obecnej już VI kadencji komisji będzie 9. Nowa komisja to kolejny dodatkowy jej przewodniczący i dodatkowe wynagrodzenie dla niego. Czy taka zmiana jest rzeczywiście konieczna? Zdaniem Piotra Karasia (PO), przewodniczącego siedleckiej rady miasta – tak.

– Z doświadczeń z poprzedniej kadencji a także na wniosek radnych z różnych ugrupowań doszliśmy do wniosku, że z komisji kultury i sportu zrobiła się po prostu komisja sportu. Wielu radnych jest ze środowisk sportowych i na tej komisji było boksowanie o pieniądze dla sportu a kultura zostawała z boku – twierdzi Karaś. – Dlatego też pomysł, aby komisję rozdzielić na dwie niezależne od siebie – dodaje. Jak podkreśla radni są w tej kwestii zgodni a wniosek wypłynął od różnych środowisk.

Czyżby to jeden z dowodów na istnienie szerokiej koalicji  i tak naprawdę braku opozycji w siedleckiej radzie? Jaki jest koszt powołania nowej komisji? Przewodniczący rady nie podaje kwot. Przypomina jednak, że radni dostają wynagrodzenie za pracę w trzech komisjach, ale zazwyczaj zapisują się  na cztery. Dlaczego? Żeby nawet jeśli na którejś się nie pojawią i tak będzie im płacone. Komisja to jednak nie tylko radni. To także jej przewodniczący, który z racji pełnienia tej funkcji pobiera dodatkowe pieniądze. Ile?

– Pieniądze z tytułu sprawowania funkcji przewodniczącego komisji są niewiele większe niż zwykłego radnego. To 200 – 300 złotych miesięcznie – wylicza Karaś. – To dlatego, że przewodniczący zwołuje komisję i ją prowadzi. Już wewnątrz komisji przewodniczący powołuje swojego zastępcę i sekretarza.

bg

Powiadom o wpisie

2 komentarze

  1. miriam dodano 7 lat temu

    No tak. Dla innych tylko 200 złotych. To znaczy, że niewiele wspólnego mieli z kulturą ci reprezentanci spotu skoro trzeba było ich z kulturą rozdzielić.

  2. bercik dodano 7 lat temu

    To może jest pewność, że szefem komisji kultury zostanie ktoś choć trochę związany z kulturą, albo wykształceniem albo wiedzą.

Dodaj komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy.