SPIN

ROZMOWA TYGODNIA. Jaroszyński dla SPIN: Procedura odwoławcza jest

redakcja czwartek, 23 grudnia 2010, 21:45 Siedlce, Wydarzenia

Z Janem Jaroszyńskim rozmawiała Beata Głozak.

Jan Jaroszyński: Że zrezygnowałem to może nie do końca dobre słowo. Po prostu po bardzo długim namyśle poprosiłem pana prezydenta o odwołanie mnie z tego stanowiska.

Jan Jaroszyński: Że zrezygnowałem to może nie do końca dobre słowo. Po prostu po bardzo długim namyśle poprosiłem pana prezydenta o odwołanie mnie z tego stanowiska.

SPIN: A jednak. Zrezygnował Pan z pełnienia funkcji dyrektora Centrum Kultury i Sztuki w Siedlcach. To już informacja oficjalna.
Jan Jaroszyński: Że zrezygnowałem to może nie do końca dobre słowo. Po prostu po bardzo długim namyśle poprosiłem pana prezydenta o odwołanie mnie z tego stanowiska. Ten rok był bardzo ciekawy dla Centrum Kultury i Sztuki. Był to historyczny moment kiedy musieliśmy wszystkie przedsięwzięcia i imprezy organizować na zewnątrz. Było to bardzo trudne zadanie, ale z całym zespołem podołaliśmy temu wyzwaniu. Potem nadszedł czas modernizacji całego obiektu. Kiedy już dzieło zostało ukończone, kiedy piękne Centrum Kultury i Sztuki jest, kiedy pierwsze spektakle się odbyły i kiedy z dumą można powiedzieć, że została wykonana już pewna praca to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że pragnę być odwołany z tego stanowiska.

Zwrócił się Pan do prezydenta żeby Pana odwołał czy złożył Pan pisemną rezygnację?
Wpierw zostało złożone odwołanie na piśmie i pan prezydent podejmuje decyzję. Poprosiłem, o to odwołanie, ale musi być dokonana pełna formalna procedura także jeszcze jakiś czas ta funkcja dyrektora będzie, ale procedura odwoławcza się zaczęła.

Czyli twierdzi Pan, że sam wyszedł z tą inicjatywą. Nie było tak, że już od kilku tygodni władze „zasadzały się” na funkcję dyrektora CKiS?
Jeśli chodzi o ten fakt, to jest to moja decyzja. Podyktowały ją przede wszystkim względy osobiste. Kiedy jest się dyrektorem Centrum Kultury i Sztuki to od tej godziny 8 do 16 jest się szefem administrującym, zarządzającym finansami, ludźmi. Po godzinie 16. jest się organizatorem imprez, tym który pilnuje, sprawdza czy wszystko jest w porządku. Jest to praca w sobotę, niedzielę, w święta. To bardzo odpowiedzialna praca i patrząc przez pryzmat mojego młodego wieku i tego co przede mną, czyli przede wszystkim patrząc przez pryzmat rodziny, która jest dla mnie najważniejsza wiem, że byłoby mi bardzo ciężko pogodzić to wszystko. Ponad to mam jeszcze swoje niezrealizowane pasje, marzenia, które chciałbym dokończyć.

Jest Pan bezrobotny?
Nie. Nie jestem jeszcze bezrobotnym człowiekiem. Musi upłynąć jeszcze trochę czasu zanim zostanę odwołany.

To może inaczej. Będzie Pan bezrobotny? Ma Pan coś w zanadrzu?
Nie, nie mam. Na razie jeszcze o tym nie myślałem. Na pewno zwiążę swoją przyszłość z rozpoczęciem habilitacji a po drugie praca w oświacie jako nauczyciel. Na pewno też moje kolejne pasje, które sprawią że będę bliżej rodziny, czyli na przykład taniec, muzyka. Tylko troszeczkę w innej formie, czyli nie jako dyrektor a osoba troszeczkę mniej znana, ale jako ta, która będzie realizowała siebie. Bo CKiS trzeba się naprawdę całkowicie poświęcić i wszystko inne odchodzi na bok.

Informacja, że będzie Pan wykładowcą na jednym z uniwersytetów w Warszawie jest informacją prawdziwą czy nie? A przynajmniej informacja, że dostał Pan taką propozycję.
Jeśli chodzi o propozycję na uniwersytecie jest to prawdą. Już rok temu rozpocząłem pracę z uczelnią na zasadzie jednych zajęć, na które przejeżdżałem kawał drogi, bo dla mnie jest to pasja. To były zajęcia popołudniami raz na dwa tygodnie ze studentami. W tym roku pojawiły się kolejne możliwości, z których nie do końca skorzystałem, bo jednak nie moglem pogodzić tego z pracą w Centrum. Jakaś skonkretyzowana przyszłość akademicka nie jest dzisiaj niczym pewnym, ale chcę zasłużyć sobie na to, żeby od października móc wykładać i poświęcić się nauce.

Powiedział Pan, że praca w Centrum absorbowała Pana czas, nawet kosztem rodziny a mimo to potrafił Pan pogodzić ją z pracą w jednym z siedleckim liceów i jeszcze na uczelni. Czy CKiS nie traciło na tym? Faktycznie oddawał się Pan tej pracy? Nie zaczął Pan rozdrabniać się?
Centrum Kultury i Sztuki było moim pierwszym miejscem pracy, dla którego oddawałem się w całości niemalże a praca dodatkowa dodam, była to praca popołudniami kosztem czasu wolnego, który normalnie się ma a w tym wypadku go nie było. To było zaledwie kilka godzin popołudniami. Taka praca nie pozwalała mi fizycznie odpocząć i z czegoś trzeba było po prostu zrezygnować. Teraz CKiS stoi przed bardzo ważną drogą i tego czasu byłoby jeszcze mniej. I trzeba też wiedzieć kiedy należy powiedzieć: wystarczy.  To co miałem do zrobienia – zrobiłem. Zresztą efekty tej pracy ci, którzy stoją blisko widzą. Mam nadzieje, że spełniłem choć w części to co mieliśmy spełnić. Dyrektor nigdy nie był zamknięty dla swoich pracowników. Wielogodzinne spotkania w tygodniu i praca dyrektora to czas nienormowany i to że pracuję od 18 do 23, 24 czy 1 w nocy, tego nikt nie widzi a jednak to się działo. Gdyby chcieć mnie rozliczać godzinowo to poza 8 godzinami wyszłaby duża nawiązka.

Pełniącym obowiązki do czasu rozstrzygnięcia konkursu będzie pan Grzegorz Orzełowski?
Zanim procedura odwoławcza ukończy swój bieg będę pełnił funkcję dyrektora a Grzegorz będzie zastępcą a dopiero kiedy zostanę odwołany będzie pełniącym obowiązki, ale już teraz tych obowiązków będzie dla mnie coraz mniej. Najprawdopodobniej pójdę sobie odpocząć. Pójdę na urlop, który jest zaległy i pan Grzegorz będzie dalej tę firmę prowadzić razem z rzeszą wspaniałych ludzi.

Historia zatoczyła swoje koło. W ubiegłym roku były kontrowersje spowodowane przyjściem Pana na to stanowisko. Wiele osób twierdziło, że to Grzegorz Orzełowski powinien być na tym miejscu a teraz kolejny raz stanie przed taką szansą. Mamy jednak rozumieć, że to nie są decyzje polityczne ani wymiana stanowisk.
Nie ma absolutnie mowy o wymianie stanowisk. Oddaję się do decyzji prezydenta i cierpliwie czekając na decyzję o odwołaniu poświęcam się swoim pasjom. Udało się zorganizować wszystkie imprezy, wybudować budynek, więc chyba te rządy nie były takie najgorsze chociaż zapewne zawsze można było lepiej.

Żałuje Pan, że odchodzi?
Bardzo emocjonalnie związałem się z tymi osobami i są to naprawdę bardzo sympatyczni ludzie. Na pewno jest delikatny żal, ale wierzę w to, że nasze drogi jeszcze pewnie się kiedyś złączą.

Kogo widzi Pan na swoim miejscu?
Każdy dyrektor Centrum Kultury i Sztuki ma swoją charyzmę. Jedni mają takie usposobienie inni takie predyspozycje na pewno dyrektor CKiS musi umieć słuchać ludzi i z dużą pokorą podchodzić do tego co go otacza. Praca artystyczna z tak dużą rzeszą ludzi jest pracą trudną. To nie jest coś co można zaplanować. To praca na żywych organizmach i trzeba dużej roztropności żeby tego nie zniszczyć a jednocześnie umieć popchnąć do przodu.

Powiadom o wpisie

Komentarze (1)

  1. 666 dodano 7 lat temu

    Moze tak poobstawiamy?

Dodaj komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy.