SPIN

MPK Siedlce myśli nad biletami „zerowymi”

Beata Głozak wtorek, 5 lipca 2011, 15:52 Siedlce, Wydarzenia

Czy znienawidzone przez siedlczan bilety „zerowe” w autobusach MPK Siedlce mogą zniknąć? Krzysztof Dębiński, prezes spółki mówi wprost: chcemy szukać innego sposobu ewidencjonowania pasażerów. Problem w tym, że ten choć nie cieszy się dobrymi opiniami jest sprawdzony.

Na kartę miejską najbardziej skarżą się osoby, którym przysługuje 100% zniżki na zakup biletów.

Na kartę miejską najbardziej skarżą się osoby, którym przysługuje 100% zniżki na zakup biletów.

Prawo do korzystania ze 100% ulgi na przejazdy autobusami MPK Siedlce ma w naszym mieście kilka grup. Uprawnionych tak wysokie ulgi cieszą. Problemem jest jednak konieczność ich ewidencjonowania, czyli albo pobieranie u kierowcy jednorazowego biletu „zerowego” przy każdym przejeździe albo konieczność posługiwania się (również przy każdym przejeździe) kartą miejską.

– Przyszedłem tu pierwszego dnia i przyznam szczerze z myślą o sposobie na bilety „zerowe”. Chodziło mi o to na jakich zasadach powstały, gdzie i w jakich zapisach się już pojawiły. Niestety sprawa jest dosyć złożona – przyznaje Krzysztof Dębiński, prezes MPK. – Tym niemniej jest moim celem, aby doprowadzić do odstąpienia z wydawania biletów „zerowych” – dodaje.

W rozmowie z nami Dębiński przyznaje, że zdaję sobie sprawę z uciążliwości pobierania tych biletów u kierowcy i przykładania elektronicznych portmonetek do czytników. Szczególnie jeśli chodzi o osoby starsze.

– Mam tego wszystkiego świadomość a dodatkowym czynnikiem jest to, że wydawanie tych biletów przez kierowcę powoduje wydłużenie czasu przejazdu autobusu. Deklaracja z mojej strony jest taka: wiem, że jest problem i spróbujemy nad nim popracować. Będę starał się jakoś z tego zrezygnować, ale trzeba pamiętać, że w to miejsce musi być przyjęta inna forma ewidencjonowania pasażerów – podkreśla.

Nie da się ukryć, że siedlczanie, zwłaszcza starsi z obecnie obowiązującego sposobu ich liczenia zadowoleni nie są. Niestety do tego wszystkiego dochodzi jeszcze problem… unijny.

– Trzeba przypomnieć o zaawansowaniu wniosku złożonego do Unii Europejskiej (chodzi o zakup autobusów współfinansowany przez UE – przyp. red.). Efekty tego wniosku są liczone na podstawie ewidencji także tych nieszczęsnych biletów „zerowych”. Temu trzeba się dokładnie przyglądać i robić wszystko z wyjątkową ostrożnością, żeby nie zaprzepaścić szansy na zakup autobusów.

Co z tego wynika? Czy skończy się koszmar biletów „zerowych”? Oczywiście tak… Jeżeli tylko zostanie opracowany inny sposób ewidencjonowania pasażerów.

bg

Powiadom o wpisie

6 komentarzy

  1. ???? dodano 6 lat temu

    Mają 100% ulgi i narzekają?????? To budżet Miasta finansuje ich przejazdy więc ich do czegoś niewielkiego zobowiązano. Mają karty elektroniczne i chyba nie jest ciężko zbliżyć kartę do kasownika. Ale Polak zawsze i na wszystko narzeka. Nawet jak jest nieźle czy dobrze. Z zasady. Powodzenia w narzekaniu.

  2. :) dodano 6 lat temu

    Ciekawe czy jak byś miał 75 lat to też byś sie cieszył, że musisz stać po bilet u kierowcy. Czasami mlodzi się gubią w elektronicznych biletach a co mówić starzy ludzie.

  3. podlasiak dodano 6 lat temu

    To nieprawda, że trzeba ewidencjonować przejazdy osób w związku z inwestycjami unijnymi – przykład: Warszawa, która kupuje mnóstwo autobusów z pieniędzy unijnych, a np. osoby pow. 70-tego roku życia jeżdżą bezpłatnie, na podstawie dowodu osobistego lub innego dokumentu tożsamości… Kończmy z tą tragiczną pomyłką w postaci biletu zerowego. Dość absurdów.

  4. do podlasiaka dodano 6 lat temu

    O ile się orientuję to obowiązuje zasada, że przyznający ulgę musi pokryć jej koszty. Żeby MPK dostało od miasta pieniądze na refundację bezpłatnych przejazdów trzeba w jakiś sposób ustalić za ile osób ma miasto zapłacić. Co do inwestycji unijnych być może masz rację, ale każdy wniosek podlega ocenie i podejrzewam, że trzeba się "wykazać", aby dostać dofinansowanie, czyli udowodnić, że nowe autobusy są potrzebne.

  5. efaster dodano 6 lat temu

    bo to są dwa systemy naliczania opłat ZTM płaci za tzw. przejechany "wozokilometr" czyli płaci tyle ile firma zaoferowała w przetargu na obsługę linii, autobus może jeździć pusty a i tak ma zapłacone z "góry" nie zależnie czy to MZA, PKS Grodzisk Maz. czy Mobilis czy ITS Michalczewski. O "ściąganie" należności za bilety "martwi się" ZTM, przewoźnika to wogle nie interesuje. U nas natomiast MPK ma płacone od ilości biletów, tj. miasto zawraca za ulgi, więc MPK musi mieć "policzone" ile osób jechało i ile miło ulgi by móc wystąpić do UM o zwrot za ulgi. Warszawę stać (chociaż i tak od 15 sierpnia znacznie podrożeją bilety) na dotowanie komunikacji miejskiej, która może poza metrem jest deficytowa, ale z uwagi na "interes społeczny" jest utrzymywana i dotowana. Bilety rekompensują koszty może w 40 % resztę dopłaca miasto. Siedlec nie stać na taka "hojność" i rozrzutność jesteśmy za biedni, zresztą jak 80% miast w Polsce, nie jest stać na utrzymywanie systemu komunikacyjnego, po za dużymi aglomeracjami typu: Warszawa, Poznań, Gdańsk (Trójmiasto), Silesia (Katowice i przyległe miasta GOP), Łódź, Kraków, etc.

  6. mpk siedlce dodano 6 lat temu

    Wywód efastera słuszny i prawdziwy. A tak na marginesie – MPK Siedlce w prawie 70% pokrywa koszty funkcjonowania z własnych dochodów, czyli sprzedaży biletów oraz działalności pozaprzewozowej. To jeden z najwyższych wskaźników w Polsce.

Dodaj komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy.