SPIN

Trudna sytuacja w Polimeksie-Mostostal. Związki chcą mediatora

Aneta Borkowska środa, 26 czerwca 2013, 13:51 Siedlce

Wczoraj odbyło się spotkanie związków zawodowych z zarządem firmy Polimex- Mostostal. Niestety rozmowy zakończyły się fiaskiem. Związki zawodowe przedstawiły swój protokół rozbieżności i dzisiaj wyślą pismo do ministra pracy o mediatora, który pomógłby w rozwiązaniu sytuacji w spółce. A ta jest trudna. Na dniach będą wręczane pierwsze wypowiedzenia umów o pracę.

– Nie ma co ukrywać: obecnie bronimy się przed likwidacją firmy – mówi Andrzej Hojna, przewodniczący zakładowej „Solidarności” w Polimeksie-Mostostal. Mamy wrażenie, że zarząd chce stworzyć firmę inżynierską składającą się z tysiąca lub góra 1200 pracowników a przypomnijmy, że w firmie pracuje w niej ponad 7 tysięcy ludzi. W naszym mieście zostanie wtedy kilkaset osób z kadry, a to byłoby tragedią – dodaje.

Cztery punkty

Związki przedstawiły zarządowi protokół rozbieżności, w którym wymieniają cztery główne punkty. Pierwszym są zwolnienia grupowe, druga rzecz to nowy projekt Zakładowego Układu Zbiorowego.

–  Nowy Układ pozbawia pracowników dosłownie wszystkiego – tłumaczy Hojna. – Dodam jeszcze do tego zakładowy fundusz świadczeń socjalnych, który w poprzednich latach nie był prawidłowo naliczany oraz premie pracowników umysłowych, których pracodawca nie wypłacił w całości od 2011 roku – dodaje.

Hojna podkreśla, że związki nie chcą wszystkiego teraz zaraz, ale w granicach obecnych możliwości. Wiadomo już, że na dniach kolejnej grupie pracowników zostaną wręczone wypowiedzenia umów o pracę. W skali całego kraju będzie to około 260 osób, z  czego kilkadziesiąt w Siedlcach.

Dziesiątki rodzinnych tragedii

– Od kwietnia na czas rozmów zwolnienia były zablokowane, ale niestety bez porozumienia znów ruszą. Najgorsze jest to, że na tej liczbie najprawdopodobniej się nie skończy – wyjaśnia  przewodniczący. – Boimy się co dalej – dodaje.
Pracownicy obawiają się, że wszystko to prowadzi do powolnego „zwijania firmy”.

– Przede wszystkim jednak chcą aby ktoś wytłumaczył im jak doszło do tego, że tak potężna firma, z lidera w Polsce spadła w tak krótkim czasie do takiego poziomu – mówi Albert Milatti, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego „Budowlani” w Polimeksie-Mostostal. – Boję się. Zamknięcie firmy w naszym mieście doprowadzi do dziesiątków tragedii. I nie chodzi tu tylko o nas – pracowników Mostostalu.

Chodzi o lokalnych przedsiębiorców będących naszymi dostawcami, sklepikarzy.

Będzie referendum strajkowe

– Zaczynamy referendum strajkowe. Musimy wiedzieć czy pracownicy poprą nasze działania – przyznaje Hojna.

Strajk to dla niego ostateczność. – My przekazaliśmy do zarządu nasze propozycje jak można oszczędzić firmę bez zwalniania. W całej firmie jest 800 kierowników i 100 dyrektorów, czyli na 6 pracowników jest jeden kierownik. I tutaj odchudzenie jest potrzebne. Niestety nikt nie chce z tej grupy zrezygnować z części wynagrodzenia, a ja nie mówię już o takich przywilejach jak samochody. Zarząd mówi, że będą próbować i przyglądać się sytuacji, ale nie robią tego tylko zwalniają, a to też generuje koszty – dodaje.

Mowa o kilkunastu milionach.- Jeżeli przyjmiemy, że średnie wynagrodzenie w firmie wynosi 3 tysiące złotych i pomnożymy to przez trzymiesięczną odprawę mamy 9 tysięcy jeśli dodamy do tego 2 miesiące nieświadczenia pracy w sumie nazbiera się 15 tysięcy. Pomnóżmy tę kwotę przez 1194 pracowników i mamy skalę kosztów – twierdzi Hojna.

Daje to ok. 18 mln złotych. Związki uważają, że jedynym ratunkiem jest produkcja, bo jej ograniczenie nie pomoże uratować firmy.
– My chcemy realizować zlecenia które mamy, jeszcze mamy. Tylko niestety nie mamy na nie pieniędzy. Nie możemy dopuścić do sytuacji, że klienci których jeszcze mamy od nas odejdą – tłumaczy przewodniczący.

Powiadom o wpisie

18 komentarzy

  1. lukasz dodano 4 lata temu

    obniżyć wartość spółki i sprzedać ją inwestorowi zagranicy, to czego chce zarząd.

    • kibic dodano 4 lata temu

      Tak jest, prywatyzacja" po polsku", ostatni siedlecki zakład , zamiast ratować , sprzedać chce Zarzad inwestorowi zagranicznemu ??? Żal… nie ma słów !

  2. halo dodano 4 lata temu

    Prezes Mikołajczuk z ZUTu tak pięknie się wozi służbowym Mercedesem !!!Niewiesz Pan jaka jest sytuacja firmy? oddawaj Pan auto i przesiadaj się do autobusu bo jak firmy nie będzie to i pana nie będzie.

    • y. dodano 4 lata temu

      Żeby to tylko jeden tak się woził…

  3. Były pracownik dodano 4 lata temu

    Nic już nie pomoże tej firmie…takiego zadłużenia nie da się spłacić, zwłaszcza gdy jednocześnie ogranicza się działalność firmy, na produkcji od ponad 3 miesięcy nie dzieje się nic. Nie ma materiału , nie ma pieniędzy. Przygoda z Polimexem się kończy.

  4. ada dodano 4 lata temu

    Chyba to bardzo proste, tylko zwolnić ponad połowę kadry kierowniczej, tak aby jeden kierownik (menager, dyrektor, prezes), miał nie mniej niż 50 osób pod nadzorem i od razu będą oszczędności i wydajność wzrośnie.

    • kadet dodano 4 lata temu

      we wszystkich firmach w których pracowałem jeden kierownik przypadał na 3-8 pracowników. Większej ilości nie będziesz w stanie motywować ani kontrolować.

      • Karol dodano 4 lata temu

        No to w "spółkach miejskich" mamy super zarządzanie i odpowiednią motywację. Kiedyś Spin ruszył temat ARM, gdzie na 3 pracowników przypadało 3 prezesów ze słynnym 1/3 Mózgu Pawłowskim. Dobrą motywację i kontrolę mają też w TBSach – na 4 pracowników – 2 prezesów.

  5. Fan Pawła Zarzecznego dodano 4 lata temu

    Ej kadet a w szkole jeden wychowawca przypada na ilu uczniów owszem pewnie napiszesz,że szkoła to nie firma ale w szkole także nie może być anarchii z tego co wiem bo jakby była to no właśnie to by było.

    • kadet dodano 4 lata temu

      Panie Fan – są różne branże – te które ja znam mają akurat taką strukturę – przy czym "kierownik" zazwyczaj robi to samo co pracownicy – tylko w mniejszym wymiarze, albo najtrudniejsze tematy – a w pozostałym czasie "ogrania" swój zespół. Przykład ze szkołą zupełnie nietrafiony.

  6. olo dodano 4 lata temu

    Ludzie nie ma co się oszukiwać obecnemu zarządowi nie zależy na utrzymaniu tej firmy .

    • gość dodano 4 lata temu

      jak taka dobra metoda zarządzania i kontroli to dlaczego opłakany koniec firmy

  7. Były pracownik dodano 4 lata temu

    Dziś mają wyręczać wypowiedzenia stosunku pracy, 25% załogi, będzie miało smutny weekend. Ciekawe ile z tego przypadnie na fizycznych, zapewne większa część.

  8. siedlczanka dodano 4 lata temu

    przecież wszyscy doskonale wiecie, że żaden dyrektorek nie zrezygnuje z auta służbowego i ze swojej pensji żeby uratować chociaż jednego pracownika fizycznego. Oni martwią się teraz o własną kasę.Każdy na swoim osiedlu ma takiego sąsiada i doskonale wie.

  9. pracownik dodano 4 lata temu

    Tqa firma jest chora i uklady w niej tkwiace pracuja cale klany rodzinne zero kompetencji i doswiadczenia , Przywslowiowy kierownik ma nikła wiedze a kase bierze naprawde bardzo dobra najmniej zarabiajacy ok 5000 .Patrzac na ludzi zatrudnionych w innych firmach tez na kierownicych stanowiskach wiedze maja o wiele wieksza i wiecej pracy a kase mniejsza niz ci pseudo kierownicy i dyrektorzy i jak ta firma ma funkcjonowac gdzie zyluje sie zwyklego pracownika a kadra sie tylko bawi za doba kase szkoda zwyklych ludzi ktorzy utrzymuja caly ten chory uklad . pol biurowca do odstrzalu i zrobila by sie zdrowa atmosfera

    • Anonim dodano 4 lata temu

      Jestem ciekawa czy wszyscy co tutaj narzekają tak na kierownictwo że zarabiają taką kasę i się wożą brykami i że rozwalają firmę są ludzie którzy są uczciwi nie wynoszą nic z zakładu długopisu ,tonerów , farby , śrub i takich tam rzeczy które nic nie znaczą bo co tam ja wezmę długopis to tylko jeden a kiedy każdy bierze jeden długopis to ile mamy długopisów sami doprowadzacie do upadku firmy wynosząc ją po kawałku a potem zwalcie że ktoś źle rządzi

      • y. dodano 4 lata temu

        Nie przesadzasz? Na pewno wynoszenie takich rzeczy jak długopisy itp. jest godne potępienia i przynosi pewne straty, ale po co wplatać to w tego typu komentarze jak powyżej?

        Nadwyżka kadry kierowniczej zaburza wg mnie pracę firmę pod 2 względami:
        – finansowym (wysokie pensje)
        – strukturalnym (dużo rządzących, mało ludzi do pracy)
        No i dopiero poprzez połączenie 2 powyższych mamy sytuację jaką mamy…

        A koszt długopisów to może się wydawać sporo, ale w stosunku do np. wypłaty pojedynczego pracownika, ale nie w stosunku do kapitału całej firmy…

  10. Siedlczanin 5 dodano 4 lata temu

    Żal ludzi tam pracujących pozostawionych samym sobie. Co dalej z nimi będzie, z ich dziećmi i rodzinami. Miejmy nadzieję.

Dodaj komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy.