SPIN

480 km na rowerze w niecałą dobę. To też rewelacyjna podróż! Trudna, ale warto…

Beata Głozak niedziela, 1 września 2013, 23:28 Podróże z Pastorem

Jeden z nich wychowywał się na kolarzówce, a drugi pokochał rower nie tak dawno. Trenują jednak solidnie. Dowód – dzięki sile w nogach i mocnej psychice zrealizowali swój cel – przejechali 480 km na rowerze w ciągu niecałej doby. Taki dystans – włączając błądzenie – pokonali Karol i Bartosz – siedlczanie, którzy znaleźli nietypową formę spędzenia krótkiego wycinka wakacji. Pojechali rowerami z Siedlec do Zakopanego. A jechali dzień i noc. Właściwie noc i dzień. Potem nawet już nie mogli spać…

– Chcieliśmy zobaczyć Tour de Pologne na żywo – mówią. Karol widział wyścig już co prawda cztery razy, ale dla Bartosza to było przeżycie. – Wygląda to fenomenalnie. Kolarze rozpędzają się do prędkości 100 km/h, a przy tej prędkości piją, wyciągają jedzenie, a nawet się przebierają. Na miejscu wybraliśmy takie momenty, żeby zobaczyć m. in. jak podjeżdżają pod Gliczarów, gdzie jest około 23 proc. nachylenia. Odcinek krótki, ale tak stromy, że niektórzy mają tam problem, aby podejść. To wieś, która słynie z tego, że ma słynny podjazd W tym małym lasku ustawia się kilkaset osób wymalowanych w barwy Polski i wszędzie są porozrzucane rowery. Kolarze – amatorzy przychodzą pokibicować i popatrzeć. I nawet dla samych takich momentów było warto! – mówią zgodnie Bartosz i Karol.

Przygotowania

Właściwym celem ich podróży była Bukowina Tatrzańska, bo to właśnie tam zorganizowali sobie noclegi. – Zakopane jest jednak trochę bardziej rozpoznawalne – śmieją się. – To był taki chwyt medialny. Na przygotowanie się do wyprawy mieli sporo czasu.

Bartosz wcześniej zrobił listę i pakował się prawie przez tydzień. Podobnie z przystosowaniem roweru do trasy. Przygotowywał go przez jakiś czas. Inaczej Karol. Za przygotowania wziął się w ostatniej chwili. Na kilka godzin przed odjazdem robił poważne poprawki techniczne w rowerze. Pakował się również bez dużego wyprzedzenia. Jednak – jak się później okaże – to Karol o niczym nie zapomniał…

Dokończenie na blogu Łukasza Pastora

*** O autorze

Łukasz Pastor – dziennikarz, aktualnie radiowiec, miłośnik transportu publicznego – szczególnie szynowego. Podróżuje od nie tak dawna, ale już wie, że będzie podróżował zawsze, kiedy tylko będzie miał wolne. W swoich podróżach ma Towarzyszkę. Najbliższy realny cel jego podróży to Bałkany.

 

Powiadom o wpisie

2 komentarze

  1. y. dodano 4 lata temu

    No i pięknie 😉

  2. Mariola dodano 4 lata temu

    Oj panowie, a co z parkowaniem przy linii ciągłej 🙂
    Gratuluję wyczynu !

Dodaj komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy.