SPIN

Polsat „zainterweniował” w Siedlcach

Beata Głozak wtorek, 7 października 2014, 23:57 Aktualnie

We wczorajszym wydaniu programu ”Interwencja” emitowanym przez telewizję Polsat przybliżono historię Anny i Stanisława Michalaków z Siedlec.

W listopadzie minionego roku do mieszkania p. Anny siedleccy strażnicy miejscy mieli przyprowadzić pijanego mężczyznę. Funkcjonariusze byli przekonani, że to jej syn, więc położyli go do łóżka i wyszli. Mężczyzna wyspał się przy okazji załatwiając w prześcieradło po czym spokojnie opuścił mieszkanie kobiety. Problem w tym, że syn Anny Michalak twierdzi, że to nie był on. Teraz siedlczanin jest ścigany za nieobyczajne zachowanie. „Co wy robicie? To nie mój syn!” obejrzyj program.

Powiadom o wpisie

8 komentarzy

  1. momo dodano 3 lata temu

    ofiara w tym kraju ma znikome szanse (o ile wytrwa) by ktoś jej uwierzył

  2. xyz dodano 3 lata temu

    Co tam ofiara "wydarzenia" ważne, że straż miejska jest zadowolona z wykonanej interwencji. A miało już nie być tych porządkowych.

  3. Iwa dodano 3 lata temu

    Matka rozpoznała syna, czy strażnicy mieli go zostawić tam gdzie go znaleźli.Chyba dobrze, że odwieźli go do domu , żeby mu się nic nie stało. Tłumaczenie syna, że to nie był on do mnie nie przemawia. Był akurat na kawie u znajomego i zeszło mu się jakoś do rana. Hahaha

    • do Iwa dodano 3 lata temu

      tylko, że powinni go zawieźć do jego domu a nie domu obcej, starszej kobiety, która zareagowała na mundurowych tak, jak zareagowała; nie sprawdzili na miejscu dokumentów, więc nic nie jest pewne; a co do kawy to niektórzy potrafią z nie wrócić nawet po kilku dniach; cóż za opiekuńcze państwo, aż miło…

  4. Maniek dodano 3 lata temu

    Facet chyba kombinuje – obejrzałem 2x i wychodzi na to, że to kobieta podeszła do strażników stojących obok gościa śpiącego na ławce. Gdyby nie to, to trafiłby do jakiejś noclegowni, bo to była już jesień. Poza tym ten kumpel od kawy to chyba miał jeszcze kawę we krwi w chwili kręcenia reportażu…

  5. Stary glina dodano 3 lata temu

    Jestem policjantem zajmującym się na codzień sprawami o wykroczenia i powiem szczerze, że trochę zbulwersował mnie sposób przedstawienia przedmiotowej sprawy. Obejrzałem materiał ze zdarzenia i muszę stwierdzić, ze akurat w tym przypadku zachowanie strażników było profesjonalne i zgodne z obowiązującymi w tym zakresie przepisami. Strażnikom nie można nic zarzucić, nie naruszyli żadnych przepisów. Natomiast sposób przedstawienia faktów przez osoby realizujące ten program pozostawia wiele do życzenia, napewno nie jest obiektywny i nie wyjaśnia wielu okoliczności istotnych do podjęcia decyzji merytorycznych. Moim zdaniem nastawiony jest jedynie na wywołanie sensacji. ROZPORZÑDZENIE RADY MINISTRÓWz dnia 18 grudnia 2009 r. w sprawie zakresu i sposobu wykonywania przez strażników gminnych (miejskich) niektórych czynności w §4 ust. 1 pkt 1 jednoznacznie określa jak ustala się tożsamość legitymowanego sprawcy wykroczenia " Tożsamość osoby legitymowanej ustala się na podstawie:1) niebudzącego wątpliwości dokumentu, zawierającego fotografię i oznaczonego numerem lub serią 2) oświadczenia osoby, której tożsamość ustalono na podstawie dokumentu, o którym mowa w pkt 1."
    Starsza pani okazała swój dowód i potwierdziła,że sprawcą wykroczenia jest jej syn, a także podpisała fakt odebrania syna, choć rzekomo nie umiała czytać. ( pisać umiała). Na miejscu zdarzenia strażnicy nie mieli żadnych informacji, że starsza pani może mieć jakiekolwiek problemy ze zdrowiem psychicznym. Nawet Sąd rozpatrując sprawę i mając z nią do czynienia, bo przecież ją przesłuchiwał nie uprawdopodobnił przypuszczenia, że kobieta może być upośledzona. Jej wypowiedzi w programie też nie potwierdzają jej problemów ze zdrowiem psychicznym. Kobieta w trakcie programu zmieniła podaną według strażników wersję zdarzenia i stwierdziła, iż nie było prawdą, że rozpoznała syna jako sprawcę wykroczenia, a podpisała protokół jego odebrania bo nie wiedziała co podpisuje a strażnicy wprowadzili ją w tym zakresie w błąd. Jak oglądałem ten materiał to przypomniał mi się żart o sprawcy kradzieży, który schwytany na gorącym uczynku za rękę, twierdził w Sądzie, że to nie jego ręka a wcześniej przyznał się na policji do kradzieży bo go do tego zmuszono. Takie tłumaczenie można by rzec jest nagminne. Po prostu taka jest mentalność ludzi. Mają prawo do obrony, mogą składać w tym zakresie wyjaśnienia i wcale nie muszą być one zgodne z prawdą. Trzeba to uszanować, ale przy podejmowaniu decyzji merytorycznych należy kierować się nadrzędna zasadą procesową obiektywizmu, a nie szukać sensacji. Sądy są niezawisłe, istnieją możliwości zaskarżania ich wyroków, odwoływania się od nich w przypadku zastrzeżeń i tak właśnie należy postępować. Slogany, które padły w tym programie że straż może kogoś podrzucić do mieszkania na przechowanie po prostu mnie rozśmieszyły i proponuję aby w przyszłości dołożyć starań w gromadzeniu przedstawianego materiału i używać bardziej obiektywnych sformułowań. Przy okazji życzę aby Sąd nadrzędny, który będzie rozpatrywał przedmiotową sprawę podjął trafną decyzję, która znajdzie odzwierciedlenie w zgromadzonym materiale dowodowym.
    Pozdrawiam i życzę pełnego obiektywizmu przy analizie tej sprawy.

  6. y. dodano 3 lata temu

    Przy ławce była kobieta, która rozpoznała syna i która została następnie wylegitymowana. W rozpoznaniu syna raczej nie powinna wadzić jej zdolność czytania i pisania. Więc o co chodzi? Jak to jest, że na ławce był syn, a przywieźli niby kogoś innego?

    Zresztą w ogóle płakać mi się chce od tego co pokazują w reportażach…

  7. obserwator II. dodano 3 lata temu

    Poczekajmy na czasy kiedy rząd zafunduje mam wpis w dowodzie osobistym o braku meldunku a dopiero zaczną się jaja.Wówczas będą zagrożeni politycy bo co mądrzejszy pijaczek wyuczy się adresu polityka i będzie podawał jako miejsce swego zamieszkania lub poda adres swojego proboszcza i co będzie się działo-ale będą jaja.

Dodaj komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy.