SPIN

Batalia o centrum. „Społem”: zaskarżymy, gdzie się da

redakcja środa, 22 czerwca 2016, 23:43 Siedlce

– Krzywdzący – tak prezes PSS Społem opisuje przyjęty miesiąc temu przez miejskich radnych plan zagospodarowania przestrzennego Placu Sikorskiego. Marek Stępień zapowiada, że będzie skarżył dokument do każdej możliwej instancji.

Dokument przegłosowany głosami PiS i STS zakłada przede wszystkim budowę miejskiego ratusza w środku Placu Sikorskiego i likwidację fragmentu ulicy Kilińskiego łączącego Pułaskiego z Piłsudskiego. Powstać ma za to ulica równoległa do ulicy Asza blisko obecnych pawilonów PSS.

Głównym zarzutem PSS Społem wobec planu jest to, że dyskryminuje Spółdzielnię jako współwłaściciela nieruchomości w centrum miasta. W porównaniu do dotychczasowego planu PSS ma stracić kilkaset metrów kwadratowych powierzchni.

Przede wszystkim scalić

Chcemy, aby dwie działki, które należą do nas zostały scalone w jedną, mającą łącznie tyle metrów co dwie w tej chwili. Wtedy przekazalibyśmy swoją część nieruchomości pod budowę połowy drogi – przyznaje Stępień. – W tej chwili nie ma zgody na to, aby jedna działka zmniejszyła się do tysiąca i druga też. Na tych działkach, w tym nowym kształcie nic sensownego nie da się wybudować – dodaje.

Zdaniem autora planu nowe rozwiązania są dobre, a PSS ma zielone światło, aby wybudować kilkukondygnacyjny budynek pod budownictwo mieszkaniowe. Problem w tym, że Spółdzielnia wcale się do tego nie pali. Z kilku powodów.

– Po pierwsze wcale nie jest powiedziane, że będą chętni do kupna lokali w takim miejscu. Po drugie pojawia się problem zapewnienia miejsc postojowych – wylicza prezes PSS. – Nie wyobrażam sobie przy tak wąskiej działce budowy parkingu podziemnego, a na parking na powierzchni nie ma miejsca.

Kompromisu nie będzie?

O parkingu podziemnym pod planowaną ulicą łączącą ulice Pułaskiego z Piłsudskiego, Marek Stępień nie chce nawet słyszeć. I trudno mu się dziwić.

– Jesteśmy właścicielem części gruntów na Placu, a wymaga się od nas, abyśmy dostosowywali się pod wizję władz miasta. To jest krzywdzące – mówi wprost i przytacza także aspekt ekonomiczny. – Za zajęcie pasa ruchu drogowego nawet pod parking podziemny musielibyśmy urzędowi słono płacić. Dlaczego, skoro mamy tyle ternu, że nie potrzebujemy żadnych niestandardowych rozwiązań?

Prezes PSS już zapowiada, że będzie skarżył dokument do wszystkich możliwych instancji. Wdaje się, że na kompromis między właścicielami nieruchomości, tym bardziej po przegłosowaniu dokumentu, nie ma co liczyć.

Powiadom o wpisie

6 komentarzy

  1. Po..nista dodano 2 lata temu

    PSSie! Wstydźcie się! Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że blokujecie rozwój miasta w tym obszarze? W imię czego? Przecież nikt wam niczego nie odbiera. W moim, i nie tylko moim przekonaniu, wasze pawilony szpecą centrum miasta. Obok stał "bunkier. A dziś mamy całkiem fajną i nowoczesną konstrukcję. Można? Można! Wyobraźni troszkę!

    • bankier dodano 2 lata temu

      Czytaj jeszcze raz – miasto chce kosztem prywatnej firmy zabrać jakiś teren – ciekawe czy Ty byś tak oddał bez walki? Pawilony sa syfne ale taki plan oznacza włąśnie że zostaną na zawsze jeśli po okrojeniu działek nic innego tam sie nie będzie opłacało pobudować…

  2. wg spolem dodano 2 lata temu

    Jak Siedlce maja wyglądać jak to całe Społem to gratuluję.
    Ja widać Pan Prezes nie ma szczęścia do trafnych decyzji, patrz Atlas. Wieje pustką. Zatem niech zaufa miastu.

  3. napływowy dodano 2 lata temu

    Dzięki pani Szczepkowskiej wiem kiedy w Polsce skończył się komunizm, ale nie wiem kiedy skończył się kapitalizm i jego święte prawo własności. Skoro to ziemia PSS to innym wara od tego. A nowy prezes może będzie miał lepsze wizje.

  4. sportowiec dodano 2 lata temu

    zobaczcie jak pustoszeje atlas. to klapa zrzadzania i brak wyobrazni, a teraz chca skarzyc decyzje miasta. litoscil

  5. Ryszard dodano 2 lata temu

    Najłatwiej byłoby oddać cały siedlecki PSS Biedronce i zarząd miałby jak w niebie

Dodaj komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy.