SPIN

(Nie)potrzebna izba wytrzeźwień?

redakcja poniedziałek, 7 listopada 2016, 22:55 Siedlce

Nierzadko śmierdzą, czasami są zawszeni, awanturują się – tak można opisać część pijanych pacjentów, którzy trafiają na Szpitalny Oddział Ratunkowy szpitala wojewódzkiego w Siedlcach.

– Jako pielęgniarka oddziałowa SOR-u mogę powiedzieć tylko jedno: izba wytrzeźwień w Siedlcach jest potrzebna – przyznaje Monika Smętek ze szpitala wojewódzkiego.  – Pijany pacjent, który do nas trafia często po prostu cuchnie, jest zawszawiony, nierzadko ze świerzbem, bardzo często jest agresywny  – tłumaczy.

– Wizyty takich osób nie tylko dezorganizują pracę i sprawiają, że inni pacjenci muszą dłużej czekać na swoją kolej. Chodzi także o kwestie bezpieczeństwa naszych pracowników – potwierdza Marcin Kulicki, prezes Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach.

– Do jednego pijanego pacjenta potrzebne są minimum trzy osoby. Statystycznie trafia się jeden taki pacjent w nocy, ale są i takie, gdzie jest ich kilku. Wszczynają awantury, przepychają się z ochroną, przeklinają – przyznaje pielęgniarka oddziałowa.

Z pijanymi swoje przechodzą także policjanci, ale według nich skala problemu jest na tyle niewielka, że na powstanie „wytrzeźwiałki” nie nalegają.

– Interweniujemy, gdy osoba znajdująca się pod wpływem alkoholu swoim zachowaniem daje powód do zgorszenia na przykład w miejscu publicznym – tłumaczy Jerzy Długosz, oficer prasowy siedleckiej policji. – Ale o tym czy trafi do szpitala, decyduje pogotowie ratunkowe, które przybywa na miejsce razem z nami lub strażą miejską. Jeżeli tak się nie dzieje, osoba trafia do pomieszczenia dla osób zatrzymanych, czyli policyjnego aresztu – mówi Długosz i przyznaje, że to w połączeniu z  „narzędziami prawnymi” sprawia, że izba wytrzeźwień, według nich nie jest w mieście potrzebna.

Dość niechętnie do tematu  swego czasu odnosił się także prezydent Siedlec. Wojciech Kudelski pytany w ubiegłym roku o szansę na uruchomienie izby, przyznał, że decyzję w tej kwestii podjęłaby rada miasta, zaznaczając że byłoby to dużym obciążeniem dla samorządu.

Kiedyś osoby przebywające na SOR-ze musiały leżeć z pijanymi w jednej sali. Teraz mają dla siebie izolatkę.

– Zanim taki pacjent do niej trafi jest poddawany kąpieli, a czasami salę po jego wizycie specjalna firma musi odwszawić. Przy pijanych pacjentach jest trzy razy więcej pracy – przyznaje Smętek, ale zaznacza, że nie każdy jest tak problemowy. Najwięcej pracy jest przy osobach bezdomnych.

Sylwester, weekendy, wakacje i zakończenie roku szkolnego. To wtedy na oddział ratunkowy trafia najwięcej pijanych. Najczęściej są to panowie po 30 roku życia. Co jaki czas zdarzają się też kobiety.

Powiadom o wpisie

4 komentarze

  1. Ja w kwestii formalnej. dodano 1 rok temu

    Tytuł co najmniej dziwny.

    • Aneta Borkowska dodano 1 rok temu

      Już poprawione. "n" się zgubiło. Dziękujemy 🙂

  2. :| dodano 1 rok temu

    o czym mowa…
    na komendzie jest izba wytrzeźwień (nieużywana)
    przecież złote klamki im zapaskudzą pijaki
    Czy to prawda Panie Jerzy?
    Czy podłe oszczerstwa?

  3. laki luk dodano 1 rok temu

    Jest lekarstwo na to. Po prostu nie dzwonić na pogotowie, lepiej niech leży pod płotem niż ma wszczynać awantury i być w pierwszej kolejności przed naprawdę potrzebującymi pomocy lekarskiej. Niedługo wkroczy generał mróz i zrobi porządek.

Dodaj komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy.