SPIN

Bez schroniska i z problemem, czyli co robić z bezpańskimi psami

Aneta Borkowska piątek, 2 grudnia 2011, 22:58 Siedlce, Wydarzenia

Siedlce nie mają podpisanej umowy z żadnym schroniskiem na przyjmowanie i utrzymywanie bezdomnych psów. Umowa z placówką w Ostrowi Mazowieckiej wygasła a nie zanosi się na podpisanie kolejnej. Informacje o przetargach pozostają bez odzewu. Czy miastu grozi wysyp bezpańskich zwierzaków? Magistrat teraz trzyma rękę na pulsie, ale porzucanych czworonogów nie jest mało.

Zdaniem Stanisława Mrówczyńskiego, naczelnika Wydziału Gospodarki Komunalnej UM znaczna część bezpańskich zwierząt to nie te „miejskie” a przybłędy z okolic. W problemie miały pomóc czipy, które trzy lata temu obowiązkowo miały być wszczepiane siedleckim zwierzakom. W pewnym sensie tak się stało, ale kłopot jest nadal duży. W tej chwili władzom samorządowym sen z powiek spędza także brak umowy z jakimkolwiek schroniskiem na przyjmowanie i utrzymywanie bezdomnych psów.

– Ta, którą mieliśmy z palcówką w Ostrowi Mazowieckiej wygasła i niestety nie zapowiada się by była podpisana na nowo z powodu jej przepełnienia. To jest naprawdę bardzo dobre miejsce. Z racji długoletniej współpracy przyjmują od nas odłowione zwierzęta, ale sami zaczynają powoli mieć problem z miejscem. Musimy ogłosić nowy przetarg – tłumaczy naczelnik.

Jedno schronisko chciało co prawda współpracować z Siedlcami, ale władze nie widziały takiej możliwości z dwóch powodów. Po pierwsze koszty jakie ponosiłoby miasto wzrosłyby dwukrotnie. W Ostrowi za jednego psa magistrat płacił 1116 zł. Do tego dochodziły koszty odłowienia, zaszczepienia, transportu i odrobaczenia czyli razem około 2 tys. Schronisko, które się zgłosiło chce około 2 tys. za samo przyjęcia do siebie psa.

– Drugim powodem była kiepska opinia tego miejsca. Zwierzęta tam w szybki sposób znikały, schroniskiem interesowała się prokuratura a my nie chcemy się w takie rzeczy mieszać, bo nam zależy na psach. One i tak cierpią, a to jak my się nimi zajmujemy świadczy tylko o nas – dodaje naczelnik.

Czy to oznacza, że przez błąkające się psy na ulicach zacznie robić się niebezpiecznie? Naczelnik zachowuje spokój, bo sytuacja nie jest aż tak ciężka, ale chciałby w przyszłości wprowadzić bardziej radykalne rozwiązania.

– Myślę poważnie o przymusowej kastracji i sterylizacji domowych zwierząt, bo prawo na to pozwala – twierdz Mrówczyński. – Nie wiem jak kosztowne by to było i nie wiem czy zostałoby to zaakceptowane przez siedlczan, ale na pewno skuteczne. Takie rozwiązanie nie dotyczyłoby hodowców tylko przypadkowych miotów – dodaje.

Póki co miasto sterylizuje i kastruje psy i koty przyniesione przez mieszkańców. Taki zabieg jest wykonywany oczywiście z miejskiej kasy a problemu i tak nie likwiduje.

ab

————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————————–

Obecnie psy zanim trafią do schroniska przebywają w lecznicy Marka Pasiaka (Ul. Graniczna). I tam też psa można zaadoptować.  Od miasta dostaje się psią wyprawkę, czyli karmę, kojec, smycz, obrożę. Koszt wyprawki to około 200 zł.

Przychodnie, w których można za darmo wysterylizować znalezionego zwierzaka:
Centrum Weterynaryjne Małych Zwierząt Przychodnia Weterynaryjna S.C. E. Majchrzak & K. Majchrzak
ul. Warszawska 140 tel.: (025) 631-07-20, kom. 0600 967 277
Przychodnia Weterynaryjna dla Zwierząt Marek Pasiak
ul. Graniczna 38 tel.: (025) 644-74-53
Przychodnia dla Zwierząt lek. wet. Krzysztof Leszczyński
ul. Jodłowa 34 tel.: (025) 644-37-70, kom. 0604 406 860

5 komentarzy

  1. bb dodano 9 lat temu

    Podobno skończyly sie pieniądze na sterylizację. To jest na prawdę wielki problem. Zwłaszcza koty. Mogę smiało potwierdzić, że większość tych "podrzutków" pochodzi ze wsi. Tam nie ma czipów, sterylizacją nikt sie nie przejmuje, psa czy kota w samochód i do podmiejskiego lasu. Tak samo jak śmieci. Moja sąsiadka przygarnęła kilka takich kocich bied i teraz wydaje mase pieniędzy na jedzenie.

  2. a dodano 9 lat temu

    W latach 60., 70. i 80-tych po mieście zawsze biegało kilka watah bezdomnych psów – miejemy nadzieję, że taka sytuacja się już nie powtórzy… Aż się teraz dziwię takiemu niedbalstwu i bezradności władz miasta za czasów PRLu. Chociaż wtedy tak samo było i w innych miastach wschodniej Polski.

  3. niezainteresowany dodano 9 lat temu

    Pani Zaczyńska znajdzie rozwiązanie. U niej każdy problem jest błahy i można go rozwiązać pstryknięciem palcami.

  4. miniStrant dodano 9 lat temu

    Może utworzyć siedleckie schronisko, zamiast inwestować w inne niech inni iwestują w nasze. Schronisko da pracę dla bezrobotnych, zamiast dużych pieniędzy dla Pana Orzyłowskiego ulżyć biednym pieskom. Pies przyjacielem człowieka podobno jest to dlaczego człowiek nie może być przjacielem psa?

  5. obecnie mieszkanka wsi dodano 9 lat temu

    Zgadzam się z tym, że większość podrzutków pochodzi ze wsi. Na wsi rzeczą normalną dla większości jest podrzucanie lub zabijanie młodych zwierząt. Sterylizacja na wsi to abstrakcja.
    Raz nawet w mojej gminie pytałam się, czy są jakieś dofinansowania na sterylizacje. Pani urzędniczka nawet nie wiedziała co to jest.

Dodaj komentarz

Czy wyrażasz zgodę na udostępnienie swoich danych zgodnie z Polityką prywatności oraz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy?