SPIN

Przeżyj razem z Calineczką podróż po bajkowym świecie

Aneta Borkowska sobota, 26 października 2013, 13:44 Kultura

„Calineczka, dziewczynka mniejsza od ludzkiego kciuka, która z racji swoich rozmiarów znajduje się w ciągłym niebezpieczeństwie. Pełna wrażliwości i dobroci dla innych – odważnie podróżuje po świecie. Każdy, kogo spotyka na swojej drodze, próbuje ją zmienić na swoje podobieństwo. Calineczka w porę jednak zrozumie kim jest, o czym marzy i gdzie w jej życiu znajduje się szczęście.”

Spektakl „Calineczka” w reżyserii i choreografii Iwony Orzełowskiej, a wykonaniu adeptów Szkoły Tańca do Caro Dance i solistów Teatru Tańca Caro Dance był taneczną, współczesną wersją baśni Andersena. Można ją było zobaczyć 24 października na Scenie Teatralnej Miasta Siedlce.

Magiczny świat

– Pierwsze elementy zaczęliśmy tworzyć już na obozie, a castingi odbyły się na początku września – mówi Orzełowska. – Cztery tygodnie temu zdecydowałam, że teksty będą na żywo. Stwierdziłam, że jeśli dzieciaki nie spróbują to nie przeżyją i nie zrozumieją tego tak do końca – dodaje.

Widzowie zobaczyli łącznie około 60 tancerzy w kolorowych i bajecznych strojach. Każdy z aktorów całym sobą wcielił się w grane postacie, przenosząc widzów w magiczny świat elfów i zwierząt: żab czy chrabąszczy. Na uwagę zasługują choreografia, muzyka i scenografia. Dorosłych wychowanych na baśniach Andersena zaskoczyć mogą pojawiające się w sztuce deskorolki czy samochodziki.

– Takie rzeczy są ważne jeśli ma się chłopców w zespole – podkreśla reżyserka. – Zawsze dbałam o to, aby nie uczyli się oni takich samych kroków jak dziewczyny, bo męski taniec jest inny niż dziewczęcy – tłumaczy. – Chłopcy poczuli się pewniej i bardziej męsko wjeżdżając na scenę samochodzikiem niż gdyby wbiegli w kostiumie białego motyla – dodaje ze śmiechem.

Mała-wielka Calineczka

Wisienką na torcie okazała się Zosia Denisiuk, odtwórczyni głównej roli. Drobna, śliczna i niesamowicie utalentowana dziewczynka nie tylko zachwyca tańcem, ale również energią i siłą. Podczas kilkudziesięciominutowego spektaklu Calineczka ani razu nie schodzi ze sceny, a warto dodać, że w dniu prapremiery wystawiono go aż trzykrotnie.

– Wcześniej występowałam w „Pchle Szachrajce” i w „Dziadku do Orzechów”, ale w „Calineczce” po raz pierwszy gram główną rolę – mówi Zosia. –  Fajnie, że było dużo ludzi, fajnie jak klaskali i im się podobało. Na początku jak patrzyłam na publiczność to miałam trochę taką tremę, ale jak już zaczęłam tańczyć to nie. Dużo ćwiczę. Nawet jak oglądam bajki to leżę w szpagacie – dodaje.

Publiczność, która zapewne nieraz słyszała historię małej Calineczki nie była zawiedziona. Dzieci głośno przeżywały i komentowały porwanie dziewczynki przez ropuchę czy poszukiwania drogi do domu. Z kolei gdy Calineczka śmiała się – publiczność śmiała się razem z nią. Oklaski, okrzyki podczas wyczytywania nazwisk i nakłanianie do bisu mówią, że warto przyjść i zobaczyć spektakl na własne oczy.

Zdjęcia ze spektaklu

Komentarze (1)

  1. Ania dodano 11 lat temu

    Spektakl był rewelacyjny. Moje dzieciaki nie mogły usiedzieć bez śpiewania, tańczenia. Naprawdę polecam rodzicom aby się wybrali z dziećmi.
    A Calineczka naprawdę prześliczna dziewczynka. Rodzicom gratuluję.

Dodaj komentarz

Czy wyrażasz zgodę na udostępnienie swoich danych zgodnie z Polityką prywatności oraz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy?