SPIN

Grzegorz Turnau: Zamieszkanie w Siedlcach byłoby bardziej ekologiczne…

redakcja poniedziałek, 4 października 2010, 23:17 Kultura, Wydarzenia
Grzegorz Turnau podczas siedleckiego koncertu. Fot. A.BORKOWSKA

Grzegorz Turnau podczas siedleckiego koncertu. Fot. A.BORKOWSKA

Z Grzegorzem Turnauem, tuż przed jego drugim koncertem w Siedlcach, rozmawiała Beata Głozak.

SPIN: Dokładnie za miesiąc w sklepach pojawi się kolejna Pana płyta „Fabryka klamek”. Co może o niej powiedzieć autor? Co usłyszymy?
Grzegorz Turnau: Płyta jest wyborem utworów, jak to u mnie zwykle bywa, z kilku lat działalności na różnych polach.  Nie jestem w stanie oderwać siebie od siebie, rozwiązać zespołu, którym nie jestem. Jestem na siebie skazany. Ponieważ to co robię wiąże się zarówno z działaniami dla teatru, filmu jak i dla potrzeb też innych produkcji, to po tym wszystkich istotnych dla mnie pracach zostają jakieś ważne elementy. Dla mnie wiązało się to z tym, że zawsze było mi żal jakiegoś utworu, pracy która minęła. I tak jest w połowie na tej płycie. To znaczy połowę tej płyty stanowią piosenki, które były już wykorzystane, czy to w teatrze jak sonet Szekspira czy to w takich przedsięwzięciach jak laudacje dla naukowców, które pisaliśmy z Michałem Zabłockim przez dwa lata. Druga połowa to piosenki specjalnie pisane na tę okazję, czyli płytę z taką intencją aby powiązać wątki. Ja zawsze staram się dbać o to, żeby płyta, mimo że jest zbiorem utworów które łączy czas powstania, była jakaś opowieść.
Ta jest opowieścią, która zaczyna się na plażach Zanzibaru a kończy się na wybrzeżach szekspirowskiego sonetu, w którym padają słynne słowa: Jako fale dążące ku żwirom wybrzeży – Tak nasze chwile spieszą ku odległej mecie. Taki jest wątek fabularny tego „czegoś”.

A muzycznie? Będziemy zaskoczeni? Przerażeni? Zdruzgotani?
No cóż… Proszę nie spodziewać się jakiejś rewolucji. Nie stałem się nagle kimś innym. Płyta jest nagrana bardzo akustycznie, w bardzo dobrym studio na bardzo dobrych instrumentach przez bardzo dobrych muzyków… Myślę, że to jest wystarczająca rekomendacja.

Do pracy nad „Fabryką klamek” zaprosił Pan kilka osób. Można powiedzieć, że w większości górali.
No tak. Można. Pojawia się przecież Sebastian Karpiel – Bułecka, którego twórczość podziwiam, która jest mi bliska jego i zespołu Zakopower w ogóle. Poza tym jest druga góralka bliska memu sercu, czyli Basia Gąsienica Giewont, którą znam od dziecka, która przejawia wybitny talent wokalny. Jest też Dorota Miśkiewicz, moja wokalna towarzyszka od ładnych paru lat. O tych nazwiskach warto wspomnieć. Wszystko pozostałe należy już do słuchaczy. Reszta to podróż przez moje wahania i moje olśnienia z ubiegłych pięciu lat.

Panie Grzegorzu płyta, o której rozmawiamy jest kolejną w Pana dorobku…
Ja tak sobie policzyłem, że to chyba dwudziesta jeśli liczyć też te, na których pojawiłem się gościnnie…

Nie męczy się Pan tą swoją muzyczną płodnością? Przecież te krążki pojawiają się często rok po roku?
Wie pani co, to jest trochę inaczej… To rodzaj takiego nawyku i czasem wręcz nałogu. Niemożność wypowiedzenia się inaczej, bo być może kiedyś mnie to spotka – jak będę zdrowy i będę żył dłużej – to będę, nie wiem malował albo pisał, ale na razie to jest jedyna z moich form  wypowiedzi, które są mi dane i co do których posiadam narzędzia. I myślę, że to przede wszystkim z tego właśnie wynika… Z potrzeby wypowiedzenia i kontaktu z ludźmi. Można być milczkiem, można być mrukiem, można nie być specjalnie towarzyskim, ale potrzeba kontakty z drugim człowiekiem się jakoś przejawia. U mnie przejawia się poprzez piosenki.

To kolejny koncert w Siedlcach. We wtorek na Pana recitalu byli przedstawiciele siedleckich władz, przedsiębiorcy. Dzisiaj nie będzie wzniosłych przemówień. Przyzna Pan gdzie lepiej się czuje?
Każdy odbiorca jest w jakimś sensie zwykły tak jak i ja jestem zwykły, bo mogę mieć lepszy czy gorszy dzień i  to nie jest tak, że dla jednych jestem fajniejszy a dla drugich mniej fajny. Jest specyfika różnych uroczystości. Wcześniej graliśmy dla  grona osób przede wszystkim zasłużonych dla tej inwestycji i dla władz co jest rodzajem celebry, która występuje wszędzie i nie należy jej się specjalnie sprzeciwiać. Ja nie przepadam za rytuałami, więc to nie jest moja ulubiona forma występu, ale pamiętajmy też, że dlatego jesteśmy tu po raz kolejny. Żeby spotkać się z publicznością, która chciała przyjść na nasz koncert a niekoniecznie była zaproszona przez sam fakt uczestniczenia w ważnej dla Siedlec inwestycji.

Trzy koncerty w ciągu sześciu dni. Nie myśli Pan o przeprowadzce do Siedlec?
Hmmm… Ale poważnie?

Oczywiście.
Wydaje mi się, że byłoby to bardziej ekologiczne i ekonomiczne, bo nie zużywalibyśmy tyle benzyny.

 

Grzegorz Turnau wystąpił w Siedlcach na trzech koncertach inaugurujących otwarcie budynku „Podlasie” (28. września i dwukrotnie 3. października). Organizatorem każdego był siedlecki Miejski Ośrodek Kultury.

Powiadom o wpisie

Dodaj komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy.