SPIN

HAPPYSAD: Jesteśmy przeciętnymi muzykami

redakcja poniedziałek, 14 marca 2011, 13:04 Kultura, Wydarzenia

O wspomnieniach związanych z poprzednimi koncertami w Siedlcach, krętych schodach i muzycznym samouctwie z Kubą Kawalcem, wokalistą grupy Happysad na kilka minut przed ich piątkowym koncertem w sali Podlasie rozmawiała Beata Głozak.

Dawno się nie widzieliśmy. Chyba jakieś trzy lata…
Coś chyba tak…

Pamiętacie coś ze swoich wcześniejszych siedleckich koncertów?
No pewnie, że pamiętamy, bo my tu graliśmy chyba ze trzy razy. Ale teraz wszystko jest… nowsze. Przede wszystkim zmieniła się garderoba. Bardzo dobrze pamiętamy to ostatnie zaplecze, w którym schodziło się po takich krętych schodach w dół. Jak do łodzi podwodnej… I bardzo dobrze pamiętamy scenę w tych czerwieniach. Nie było krzesełek, ale mam nadzieję, że to nie będzie problemem. Mogę coś powiedzieć i to zupełnie szczerze, że koncerty w Siedlcach są zawsze dobre…

Nie trzeba Was długo namawiać na koncert w naszym mieście?
Kurcze wiesz, nie wiem. To Paweł jest od trasy i on rozmawia o koncertach. Paweł trzeba Cię było długo namawiać? No widzisz, nie trzeba było.

Co usłyszymy podczas dzisiejszego koncertu? Jakie przygotowaliście menu?
Mmmmmm…. mieszankę przygotowaliśmy. Taki najlepszy miks, który nam się, wiesz…

Nie wiem…
Który nam się dobrze gra po prostu. Chyba najwięcej będzie ostatniej płyty „Mów mi dobrze”, bo tę nam się jeszcze fajnie gra czego nie można powiedzieć do końca o pierwszych, ale te także będą, więc spokojnie.

To zjawisko jest chyba jak najbardziej naturalne.
Tak. Każdy muzyk chyba to ma, że jak zrobi coś nowego to dla niego chyba gra się to lepiej. Tak samo mieliśmy z trzecią płytą, ale mamy sentyment do rzeczy, które powstawały na początku i gramy je. To nie jest tak, że zagramy dzisiaj całą płytę i po jednym numerze z trzech poprzednich.

Trasa koncertowa dała Ci w kość? Jesteś zmęczony?
Zmęczony? Coś Ty… Jestem zmęczony jak w domu siedzę. To znaczy wiesz, jak masz za sobą 35 nieprzespaną noc to może pojawić się taka myśl o tym zmęczeniu, ale damy radę.

Dzisiaj zagracie w odremontowanym budynku, z lepszą garderobą. Siedlce trochę wypiękniały od Waszej ostatniej wizyty a co zmieniło się u Was w przeciągu trzech lat? Tak w telegraficznym skrócie?
Ej, ja nie mam takiej telegraficznej pamięci, żeby wiesz… odtworzyć sobie stan zespołu wtedy a jaki jest teraz. Nie wiem, chyba nie było Daniela wtedy, nie? No i zmieniliśmy wytwórnię. Dla ludzi to są może jakieś duże zmiany, ale dla zespołu to są takie wiesz, mniejsze. Chociaż z pojawieniem się Daniela zwiększyły się instrumentalnie nasze możliwości. Zresztą Daniel jest muzycznie trzy razy bardziej wykształcony niż my trzej razem wzięci.

Czyli nadal otwarcie przyznajesz, że nie jesteście super profesjonalną grupą.
Nie, no coś Ty, jestem szczery. Przecież my wiemy, że muzykami jesteśmy przeciętnymi. Jak staniemy obok zespołów z ludźmi, którzy pokończyli studia muzyczne to gdzie my tam? Proszę Cię… Jezu, muzykiem jest dla mnie nawet dziecko, które w danym momencie bierze do rąk gitarę. To nie ma znaczenia. Jeżeli ktoś jest w stanie wykrzesać z siebie parę dźwięków, które złapią za serce to dla mnie nie ma znaczenia czy on jest profesjonalistą czy nie. Mówimy szczerze: jesteśmy samoukami a samemu może nie jest tak łatwo się nauczyć.

Połączenie muzycznego wykształcenia z muzycznym samouctwem wychodzi Wam na dobre? Jak się w tym odnajdujecie?
Przede wszystkim odnajdujemy się. I odnajdujemy się spokojnie. Myślę, że tak, że faktycznie to jest, taki miks wykształcenia i totalnego laictwa. Myślę, że w każdym zespole powinien być jeden laik i profesjonalista, który wie więcej.

Podczas naszego ostatniego spotkania mówiliśmy, że średnia wieku Waszej publiczności to średnia gimnazjalna. Dzisiaj jesteś 3 lata starszy a na koncertach nadal króluje ten sam rodzaj fana. Wtedy Tobie to nie przeszkadzało. Jak jest dzisiaj?
Wiesz, powiem Ci, że tak samo. Jeżeli dla kogoś jesteśmy jakimś takim pierwszym przystankiem na drodze takiego muzycznego poszukiwania to fajnie, ale jeżeli dla kogoś ta średnia wieku służy deprecjonowaniu nas, naszej muzyki to mi się to nie podoba. Czegoś takiego nie chcę. Poza tym jeżeli naszej publice to nie przeszkadza to nam też. Ale wiesz, jakiś czas temu po  jednym z koncertów podszedł do mnie 51 – letni mężczyzna i też dobrze się bawił.

*** Zespól Happysad aktualnie tworzą:

„Pan Latawiec” Łukasz Cegliński (gitara, wokal)
„Quka” Kuba Kawalec (wokal, gitara, teksty)
„Artour” Artur Telka (bas)
„Dubin” Jarek Dubiński (perkusja)
„Daniello” Daniel Pomorski (trąbka, klawisze)

Fotoreportaż z koncertu tutaj

Powiadom o wpisie

3 komentarze

  1. gocha dodano 6 lat temu

    Chłopaki są za-je-bi-ści. co tu dużo gadać? Może nie sa to profesjonaliści, ale bawilismy się przezacnie. jestem z nimi od 4 płyt i czekam na kolejną. wielkie dzięki dla mok za sprowadzenie ich do nas.

  2. olek dodano 6 lat temu

    weź sie gocha nie kompromituj. głos wokalisty pozostawia duuuuuuuuuuuużo do życzenia tylko jak mają jednego profesjonaliste to chyba chopcy chcieli sobie przyszaleć z muzą i trochę im nie wyszło bleeee

  3. Olka dodano 6 lat temu

    No może i głosu to on wielkiego nie ma, ale ja bardzo lubię ich piosenki. Jakieś takie pozytywne są. Nie byłam na koncercie bo nie mogłam, ale naprawdę ich lubię i mam nadzieję, że szybko do nas wrócą.

Dodaj komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy.