SPIN

„Dzieci to bardzo wymagająca widownia”

Beata Głozak niedziela, 9 lutego 2014, 18:49 Kultura

– Świetne jest, gdy widzi się jak wnuczek „pod muszką” przychodzi do teatru z babcią i poważnie zasiada w fotelu. Najważniejszym efektem jaki chcemy tym osiągnąć to zaszczepienie szacunku do sceny – podkreśla Waldemar Koperkiewicz.

Spektakl „O Piracie Buciorze, który zgubił skarb, a zyskał Przyjaciela” to kolejna produkcja Centrum Kultury i Sztuki im. A. Meżeryckiego. Swoją premierę miał równo tydzień temu, ale na deskach siedleckiej sceny teatralnej zostanie wystawiony jeszcze jutro.

Bucior to młody i niedoświadczony pirat, który podróżuje po morzu razem ze swoją gadatliwą Papugą. Na jednej z kolejnych wysp natykają się na szukającego złota innego pirata – Haka. Hak to całkowite przeciwieństwo poczciwego Buciora – straszny, głośny, z metalem zamiast dłoni. Pod wpływem tego niecodziennego spotkania rudobrody, łysy pirat przejdzie jednak niezwykłą metamorfozę i zrozumie, że nie warto udawać kogoś kim się nie jest i że nie ma niczego cenniejszego w życiu niż przyjaźń.

W postać Buciora wcielił się Robert Protasewicz, Hakiem był Maciej Czapski, a gadatliwą Papugą Urszula Gotowicka.

– Dzieci to bardzo wymagający widzowie, których ciężej jest oszukać niż dorosłych – przyznaje Protasewicz. – Wszystko musi być dla nich bardziej dosłowne. Podoba im się to co widzą, nie ma miejsca na dopowiedzenia, usprawiedliwianie. Ten spektakl jest interaktywny, dzieci się w niego angażują, rozmawiają z nami i od razu widać czy dobrze się bawią – dodaje.

„O Piracie Buciorze, który zgubił skarb, a zyskał Przyjaciela” to reżyserski i muzyczny, bajkowy debiut Waldemara Koperkiewicza. Jak przyznaje zabrał się za spektakl z dwóch powodów, po pierwsze chciał zmierzyć się z czymś nowym, a po drugie chce konsekwentnie ograniczać ilość zapraszanych zespołów z zewnątrz.

– Mając tak świetne warunki możemy angażować do pracy swoich aktorów i  sprzedawać własne produkcje – przyznaje Koperkiewicz. – Poza tym to kolejny etap edukacji naszych przyszłych widzów. Świetne jest, gdy widzi się jak wnuczek „pod muszką” przychodzi do teatru z babcią i poważnie zasiada w fotelu. Najważniejszym efektem jaki chcemy tym osiągnąć to zaszczepienie szacunku do sceny – podkreśla.

Warto zaznaczyć, że tekst oryginalny został napisany na zaledwie 27 minut spektaklu. Siedlecka wersja tej bajki trwa ponad 40 minut, co było możliwe dzięki Urszuli Gotowickiej. Twórczyni dziecięcego teatru „Dramma-Mia” napisała do „Buciora” dwie piosenki.

ZOBACZ ZDJĘCIA ZE SPEKTAKLU

Powiadom o wpisie

Dodaj komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy.