SPIN

Trzech mężczyzn, jeden cel – Watykan

Aneta Borkowska wtorek, 25 marca 2014, 21:11 Siedlce

Jest ich trzech i w siedem dni chcą pokonać na rowerach 1600 kilometrów. Celem jest dotarcie do Watykanu na kanonizację Jana Pawła II. Jak mówi mieszkający w Siedlcach Tomasz Oleksy jeden z uczestników wyprawy – będzie ona nie tylko wysiłkiem fizycznym, ale przede wszystkim przeżyciem duchowym.

– W ubiegłym roku wznowiłem treningi na rowerze szosowym i kiedy po skończonym sezonie dotarła do mnie informacja o kanonizacji Jana Pawła II napisałem do kolegi czy pisze się na wyprawę – mówi Tomasz Oleksy. – On zaczął zadawać pytania, ale ja rzuciłem tylko: pisz czy chcesz czy nie, potem będziemy szukać odpowiedzi. Napisał, że chce i że może byśmy jeszcze zabrali trzeciego – dodaje.

Trening i dieta

Tak oto Tomasz, Wojtek i Maciek 20 kwietnia wyruszą do Watykanu. Regularne treningi oraz specjalna dieta to jak tłumaczy Oleksy podstawa w przygotowaniach do takiej wyprawy.
– Chodzi głównie o regularność. Starałem się miesięcznie pokonywać średnio do 1500 kilometrów, do tego zimą doszedł basen i trening na trenażerze, bo ważne jest, aby noga cały czas pracowała – wyjaśnia. – Taki trening pozwala próbować pokonać taką odległość w kilka dni – dodaje.

Ubrania, jedzenie, dodatkowy sprzęt czy leki. To tylko najpotrzebniejsze rzeczy jakie trzeba w taką podróż zabrać. Dzięki temu, że chłopakom udało się pozyskać sponsora busem będzie jechała z nimi jeszcze jedna osoba.
– Kierowca to osoba, która zajmuje się rehabilitacją, masażami i połączy te funkcje z byciem takim opiekunem medycznym. Będzie jechał na umówione miejsce i czekał na nas z przygotowanym posiłkiem. Dzięki temu oszczędzimy czas, energię i będziemy mogli chwilę odpocząć, wymienić bidony – dodaje Tomasz.

Czas na indywidualną modlitwę

tomasz_oleksy_004Przy ustalaniu trasy wyznaczyli sobie dwa cele – aby była jak najkrótsza i jak najbardziej płaska. Wyjazd jest z Nowego Sącza i będzie prowadził przez Słowację, Węgry, Austrię i Włochy.
– Poza pewnymi górkami na Słowacji najwięcej wysiłku czeka nas na granicy Austrii i Włoch, przed zjazdem do Wenecji – mówi Oleksy. – Jedziemy na rowerach szosowych, które są lekkie, choć może nie do końca wygodne, ale my jesteśmy fanami kolarstwa i chcieliśmy trochę upodobnić się do zawodowców – dodaje ze śmiechem.

Na pytanie czy nie lepiej było wybrać wygodną wycieczkę autokarem bez zastanowienia odpowiada, że nie. Ogromny wysiłek fizyczny ma dodać mu sił duchowych.
– Myślę, że żaden z nas nie miał możliwości podziękować papieżowi i aspekt duchowy tej wyprawy jest bardzo ważny. Mimo iż jedziemy we trójkę każdy jedzie sam, bo po pierwsze szkoda energii na rozmowę, a po drugie wtedy będziemy mieć czas na indywidualną modlitwę, na rozmyślanie. I wierzę, że to ułatwi nam drogę i sprawi, że będzie nam lżej jechać – dodaje.

zdjęcia: Tomasz Oleksy – archiwum

Powiadom o wpisie

4 komentarze

  1. road too hell dodano 5 lat temu

    Ciekawy jestem kto jest sponsorem tego medialno-siedleckiego przedsięwziecia?Sukienkowi?

  2. gry-skojarzenia. dodano 5 lat temu

    Jak przeczytałem nagłówek "Trzech mężczyzn i jeden cel – Watykan" to dziwnie skojarzyło mi się z jednym.

  3. Tutsi dodano 5 lat temu

    Trzymam kciuki za wyprawę 🙂

  4. gienek cinson dodano 4 lata temu

    trzymam kciuki za trze kolarzy zeby dojehali zdrowi i cali do Watykanu ?bende sie modlil za wami.

Dodaj komentarz

Czy wyrażasz zgodę na udostępnienie swoich danych zgodnie z Polityką prywatności oraz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy?