SPIN

Ratownicy protestują – na razie spokojnie

Aneta Borkowska środa, 24 maja 2017, 18:15 Siedlce

Podwyżki, upaństwowienie oraz zwiększenie nakładów. To główne postulaty ratowników medycznych, którzy dziś o godzinie 16 w całej Polsce rozpoczęli protest.W Siedlcach wywieszono flagi, a ratownicy przyszli ubrani na czarno. Na razie, bo jak rząd nie podejmie rozmów, akcja się zaostrzy.

– Chcemy przede wszystkim wyrównania stawek z pielęgniarkami. Chcemy podwyżek w wysokości 1200 złotych w tym roku, a w przyszłym 400 złotych. Wykonujemy taką samą pracę, a nasze pensje wahają się od 1400 do 1800 złotych. Dowiedzieliśmy się, że człowiek, który rozkłada papier w Pendolino zarabia 2,5 tysiąca – mówi Waldemar Zdańkowski, ratownik.

Ratownicy takimi pensjami czują się upokorzeni, zwłaszcza, że każdego dnia ratują ludzkie życie.

– Nieważne czy to poniedziałek, niedziela czy święta. My pracujemy tak samo – mówi Daniel Celiński, ratownik. – Nasz zawód to oprócz satysfakcji, jeśli uda nam się uratować życie, także duże obciążenie psychiczne, pacjenci często są agresywni, więc to nie jest praca bezpieczna. Jesteśmy narażeni także na różne choroby – dodaje.

Dzisiaj wywiesili flagi, a do pracy przyszli ubrani na czarno. Jednak jest obawa, że na tym się nie skończy.

– Rząd proponuje podwyżki w wysokości 400 zł w tym i 400 zł w przyszłym roku i na tym skończył rozmowę, a to jest połowa tego co oczekujemy. Część ratowników musi dorabiać, bo najzwyczajniej w świecie nie starcza na utrzymanie rodziny, a że wykonujemy tą samą pracę co pielęgniarki to domagamy się takich samych podwyżek – mówią ratownicy. – Czarny scenariusz? Jeśli nie będziemy poważnie traktowani rozważamy opuszczenie swoich zespół, ale mamy nadzieję, że do tego nie dojdzie – dodają.

Protest ratowników medycznych ma trwać od 7 do 14 w zależności od działań rządu.

Powiadom o wpisie

Dodaj komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy.